Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Badania przeprowadzone na grupie dwunastu państw azjatyckich. Indie zajęły w tym rankingu ostatnie miejsce. Zmorą zagranicznych inwestorów w Indiach jest rozwinięta biurokracja, gąszcz trudnych do ogarnięcia przepisów, niejednokrotnie ze sobą sprzecznych oraz rozwinięta korupcja. Procedury związane z rozpoczęciem zagranicznych inwestycji trwają bardzo długo, a niejasne przepisy powodują, iż inwestorzy narażeni są na nieprzewidziane kłopoty.

Według badań przeprowadzonych przez instytut z Hongkongu najbardziej przyjazny dla inwestycji zagranicznych jest Singapur. Wysokie trzecie miejsce zajęła także Tajlandia, mimo trwających tam od miesięcy niepokojów politycznych. Z kolei Chiny, które prowadzą intensywną kampanię na rzecz wyeliminowania korupcji oraz zwiększenia inwestycji zagranicznych w kraju, znalazły się na dziewiątym miejscu, co oznacza zajęcie pozycji gorszej, aniżeli w roku 2007, gdy uplasowały się na miejscu siódmym.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.