Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Dlaczego WIG20 udało się pokonać dziś próg 2000 pkt?

Cała ostatnia fala wzrostowa to głównie efekt niskiej podaży akcji. Kto miał sprzedać, ten sprzedał. W takiej sytuacji nawet niewielki wzrost popytu musi spowodować wzrosty i tak się właśnie dzieje. Można to określić jako zwyżkę techniczną, której towarzyszą niskie obroty. Mimo to jest imponująca, bo WIG20 od dołka w połowie lutego urósł już 50 proc.

Zatem to tylko czysta spekulacja?

Nie ma fundamentalnych przesłanek, aby wzrosty były kontynuowane w drugiej połowie roku. Najlepiej byłoby, gdyby rynki teraz się zatrzymały i poczekały na poprawę koniunktury w realnej gospodarce. Ale emocje są tak duże, że indeksy na GPW mogą jeszcze zyskać 20-30 proc. Wzrosty cen akcji wielu spółek rzędu 50-100 proc. działają na wyobraźnie szczególnie mniej doświadczonych inwestorów i mogą przyciągnąć ich teraz na parkiet. Taki kapitał w tzw. słabych rękach może dodatkowo przedłużyć zwyżkę.

Ale jeśli ktoś kupi akcje na szczycie, to może błyskawicznie stracić kilkanaście lub więcej procent zainwestowanego kapitału, jeśli dojdzie do spekulacyjnego przesilenia i głębokiej korekty cen. Teraz mamy rynek zawodowych spekulantów. Mniej doświadczeni inwestorzy powinni uważać.

Mamy bessę czy hossę na giełdach?

Bessa się definitywnie skończyła kilka miesięcy temu. Ale nie jest jeszcze przesądzone czy zaczęła się hossa na światowych rynkach finansowych. Na razie GPW należy do słabszych rynków, zupełnie niezasłużenie, bo od twardego dna bessy wiele indeksów młodych rynków urosło już nawet 100 proc.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.