Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
To jedyny segment rynku, który notuje systematyczny wzrost sprzedaży, pomimo że nowoczesna technologia sporo kosztuje, a kraj pogrążony jest w największej od II wojny recesji.

Według najnowszych danych w maju w pierwszej trójce najlepiej sprzedających się modeli po raz pierwszy znalazły się aż dwa samochody z napędem hybrydowym. Najpopularniejsze modele to Toyota Prius i Honda Insight, które łącznie kupiło blisko 20 tys. osób. Popyt na auta hybrydowe jest tak duży, że tylko fabryka Priusa ma zamówienia co najmniej do połowy listopada.

Samochody o takim napędzie były do tej pory traktowane jako pokaz możliwości technicznych, ale nie miały żadnego przełożenia na sprzedaż koncernów. Teraz to się zmienia. Rząd Japonii już zapowiedział wprowadzenie dopłat za złomowanie aut. Wyniosą one ok. 10 proc. ceny na wszystkie modele kupione po 10 kwietnia. Dzięki temu nowego Priusa można będzie kupić już za ok. 70-80 tys. zł. Dodatkowo taki samochód jest zwolniony z opłat ekologicznych za emisję spalin - pisze "Polska"

Polacy o hybrydach mogą na razie pomarzyć. Wysoki kurs jena oraz kuriozalny brak jakichkolwiek ulg podatkowych dla niskoemisyjnych aut hybrydowych skutecznie blokują szersze ich wprowadzenie do naszych salonów. Debiutująca za miesiąc w Europie Toyota Prius trzeciej generacji w Polsce pojawi się dopiero w przyszłym roku.

Tymczasem koncerny motoryzacyjne przyspieszają prace nad oszczędnymi silnikami zasilanymi paliwem innym niż benzyna czy olej napędowy. Dzisiejsze auta hybrydowe, w których napęd spalinowy odgrywa ważną rolę, to bowiem półśrodek. Zgodnie z wizją Toyoty za 5-10 lat będziemy jeździć zupełnie nowymi autami na prąd i wodór, zaś tradycyjne silniki spalinowe - we wszystkich obecnie produkowanych modelach - zastąpią napędy hybrydowe najnowszej generacji.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.