Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Rezerwa Federalna, Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, wszyscy po kolei drukują pieniądze, ale nikt nie wie czy to się dobrze skończy. My stawiamy na twardą walutę - mówi Thomas Geissle, firmy TG Gold z niemieckiego miasta Reutlingen.

Pomysłowy przedsiębiorca chce uruchomić sieć automatów zaczynając od Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Docelowo ma być ich 500 na całym świecie. Koszt jednej takiej maszyny sięga 28 tys. dolarów. Ile warte jest zgromadzone w niej złoto - nie wiadomo. - Automaty mają pancerz jak wóz bojowy, chcemy żeby były odporne na próby wysadzenia w powietrze. Będziemy je stawiać w takich miejscach jak Rosja, gdzie towarzystwo nie zawsze jest grzeczne - mówi gazecie New York Times, szef firmy.

Klienci będą mogli kupić sztabki złota o wadze od jednego do 10 gramów. Cena będzie zależała od wartości kruszcu na rynkach światowych. Za najmniejszą klienci zapłacą teraz ok. 30 euro.

Inwestorzy zawsze w czasach kryzysu zwracali się ku złotu. Kupując sztabki, lub biżuterię chcą chronić kapitał przed utratą wartości, której zachowania nie gwarantują papierowe pieniądze. Rok temu, po wybuchu kryzysu finansowego ceny kruszcu osiągnęły rekordowy poziom ponad tysiąca dolarów za uncję. Aktualnie za uncję złota trzeba płacić ok. 930 dol.







Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.