Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Według specjalistów obligacje można było sprzedać dużo korzystniej. - Emisja obligacji w dolarach poszła wyjątkowo drogo dla budżetu, porównując ze wszystkimi innymi emisjami - mówi Dariusz Lasek, zarządzający funduszami dłużnymi Union Investement TFI.

Cena obligacji zależy między innymi od wyceny ryzyka emitenta. Dla Polski instrument opisujący ryzyko kredytowe od lutego znacznie spadł. Oznacza to, że potencjalni inwestorzy mniej powinni obawiać się bankructwa Polski. Dlatego tym dziwniejsza wydaje się dla analityków tak niska wycena obligacji. - To tak, jakby minister finansów oceniał kondycję naszej gospodarki dużo gorzej niż rynek - mówi jeden z nich w rozmowie z "Pulsem Biznesu"

Ministerstwo Finansów broni jednak emisji. Według rzeczniczki resortu marża 290 pkt dobrze odzwierciedla atrakcyjność Polski dla inwestorów.

Co oznacza dla Polski sprzedaż obligacji po niższej cenie niż rynkowa? To przede wszystkim większe obciążenie skarbu państwa, za które zapłacą podatnicy. Już teraz przy zadłużeniu sektora finansów publicznych o 627,6 mld zł, każdy Polak zapłaci 803 zł za obsługę tego długu.

Na dyskryminację przy zakupie obligacji skarżą się polskie instytucje, bowiem redukcja ich zapisów była bardzo wysoka.

Obligacje przyznawane były uznaniowo przez banki, które organizowały emisję: Barclays Capital, Citigroup i HSBC. - To oczywiste, że te instytucje preferowały swoich klientów, z którymi robią interesy od lat. Rozdzieliły je wśród nich, nie przejmując się polskimi instytucjami - mówi anonimowo jeden z ekspertów.

Atrakcyjnie wycenione obligacje trafiły przede wszystkim do inwestorów zagranicznych z USA i Europy. - Ministerstwo Finansów dało im prezent w postaci bardzo atrakcyjnej emisji obligacji, na której sporo zarobiły - mówi Lasek.







Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.