Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Według Piotra Białowolskiego z Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH najbardziej niepokoi tempo w jakim rośnie liczba osób spłacających najniższą możliwą kwotę zadłużenia karty kredytowej. Na początku zeszłego roku przyznało się do tego 18, 7 proc. badanych. W lipcu tego roku odsetek ten wzrósł do 28,7 proc. W ciągu roku spadła też liczba osób regularnie spłacających kredyty z 46,8 proc. do 38,5 proc.

To oznacza, że w czasach, gdy banki niechętnie pożyczają pieniądze, karty kredytowe są sposobem na ominięcie tego problemu.

Istnieje więc niebezpieczeństwo, że karty kredytowe staną się kolejnym po kredytach konsumpcyjnych źródłem kryzysu. - Na szczęście dla banków skala zjawiska jest nieporównywalnie mniejsza, bo wielkość kredytów na kartach to jedna dziesiąta kredytów konsumpcyjnych - powiedział Dziennikowi Mariusz Karpiński, były prezes GE Money i Meritum Banku.

Badanie dotyczące spłacania kart kredytowych przeprowadziły Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.