Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
"W firmach poprawia się portfel zamówień, a sytuacja finansowa ulega stabilizacji. Do sierpniowego spadku wskaźnika w największym stopniu przyczyniły się wolniejsza podaż pieniądza oraz spadek kredytów w gospodarstwach domowych" - głosi raport.

BIEC zwraca uwagę, że spośród ośmiu składowych wskaźnika cztery poprawiły się w stosunku do notowań sprzed miesiąca, jedna pozostała na niezmienionym poziomie zaś trzy uległy pogorszeniu.

"Składowe wskaźnika, które w ostatnim miesiącu wzrosły w największym stopniu to napływ nowych zamówień do przedsiębiorstw oraz spadek zapasów wyrobów gotowych w magazynach producentów. W dalszym ciągu siła napędową gospodarki pozostaje popyt krajowy, pomimo że płace rosną coraz wolniej a bezrobotnych przybywa" - napisali analitycy.

Według BIEC, zamówienia realizowane na rynek wewnętrzny w licu br. rosły nieco szybciej od zamówień pochodzących od kontrahentów zagranicznych. Poprawę tych ostatnich obserwujemy od marca br., a wzrost zamówień krajowych miesiąc później - od kwietnia br.

Czy złoty nie przeszkodzi?

W przypadku zamówień zagranicznych od dwóch miesięcy następuje ich stabilizacja, co można wiązać z umacnianiem się złotego.

"Jeśli sygnały o ożywieniu gospodarek na świecie potwierdzą się, a złoty nie będzie umacniał się zbyt raptownie, zamówienia zagraniczne powinny ponownie napłynąć szerszym strumieniem. Mniej optymistycznie przedstawiają się perspektywy dla popytu krajowego. W drugiej połowie roku, kiedy problemy na rynku pracy będą dotkliwsze, głównie na skutek wygasania prac sezonowych a dynamika wynagrodzeń ulegnie dalszemu ograniczeniu, popyt krajowy może ulec osłabieniu" - podkreśla raport.

Eksperci BIEC uważają, że dodatkowym czynnikiem ograniczającym produkcję na rynek wewnętrzny może być tendencja do umacniania się złotego, co zwiększy konkurencyjność towarów z importu. Pewnym amortyzatorem głębszego załamania produkcji stanie się stosunkowo niski poziom zapasów wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw.

"Produkcja sprzedana przemysłu najniższy poziom osiągnęła w kwietniu br., zaś od maja br. stopniowo poprawia się. Oczywiście, tak krótki okres poprawy nie daje podstaw do przesądzania o jej trwałości, zwłaszcza wobec zagrożeń zmniejszenia popytu krajowego. Za jego osłabieniem w drugiej połowie br. przemawia spadek zatrudnienia, wolniejsze tempo wzrostu płac oraz spadające zainteresowanie gospodarstw domowych kredytem konsumpcyjnym" - czytamy w raporcie.

Zdaniem analityków BIEC, nieco pogorszyła się wydajność pracy. Na razie traktować to można jako zjawisko krótkookresowe, zwłaszcza że w poprzednich kolejnych dwóch miesiącach jej poprawa była znaczna. Gdyby jednak zjawisko to miało by potrwać dłużej, można spodziewać się, że spowoduje pogłębienie skali redukcji zatrudnienia.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.