Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W wyniku sporu na linii Mińsk-Moskwa realne jest częściowe, a nawet całkowite wstrzymanie dostaw surowca przez Białoruś do Polski. Jeśli spełniłby się ten czarny scenariusz, oznaczałoby to, że w naszym bilansie gazu brakowałoby nawet 30 proc. potrzebnego nam paliwa. Przez Białoruś importujemy bowiem w sumie ponad 4 mld m sześc. surowca rocznie - podaje http://forsal.pl/artykuly/362506,a_jednak_moze_zabraknac_w_polsce_gazu.html"target="_blank" rel="nofollow">?DGP?

Już od stycznia, w wyniku rosyjsko-ukraińskiego sporu, nie otrzymujemy 2,3 mld m. sześć. zakontraktowanego gazu, które miał nam dostarczać RosUkrEnergo. Zobowiązania tej spółki przejął Gazprom i od czerwca do końca września przesłał nam dodatkowy 1 mld m sześc. surowca. Niedobory wciąż jednak są znaczące - szacuje się je na 0,5-0,7 mld m sześc. Jeśli konflikt rosyjsko-bialoruski się rozwinie i Gazprom zamknie gazowy kurek naszych wschodnim sąsiadom będzie to oznaczało, że paliwo przestanie płynąć do Polski i dalej na Zachód. Tymczasem w ten sposób sprowadzamy ok. 50 proc. surowca kupowanego od Gazpromu, co stanowi 1/3 naszego zapotrzebowania na gaz. Analitycy uspokajają, że dotychczas odbyło się bez potrzeby wstrzymywania dostaw, a spory o cenę gazu między Moskwą i Mińskiem powtarzają się niemal co roku.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.