Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Według jego ekspertów, kto chciał w Niemczech kupić nowe auto, zrobił to w tym roku, korzystając z państwowej premii za złomowanie samochodów. Dzięki niej Niemcy kupili w bieżącym roku prawie cztery miliony nowych samochodów - o jedną czwartą więcej niż w roku 2008.

Jak twierdzi szef instytutu CAR Ferdinand Dudenhöffer, premia nie zażegnała jednak kryzysu w niemieckiej branży motoryzacyjnej, lecz jedynie opóźniła go w czasie. "Rok 2010 będzie fatalny" - mówi ekspert.

Jego zdaniem, najwięksi niemieccy producenci - Volkswagen, Opel i Ford - sprzedadzą o około 30 procent samochodów mniej. W jeszcze większym stopniu spadek popytu dotknie zagraniczne marki.

Załamanie rynku boleśnie odczują też punkty sprzedaży. Według instytutu CAR, w ciągu nadchodzących 12 miesięcy w Niemczech mogą zostać zamknięte nawet cztery tysiące salonów samochodowych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.