Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Było to już drugie takie głosowanie stewardów i stewardess British Airways. W grudniu sąd unieważnił poprzednie, bo karty do głosowania rozesłano również do byłych pracowników linii. Za strajkiem było wówczas ponad 90 procent głosujących, tym razem ponad 80 procent, co świadczy o przepaści między dyrekcją a pracownikami.

Największy brytyjski związek zawodowy Unite, który zrzesza również załogi British Airways, nie podał daty strajku, gdyż liczy jeszcze na możliwość rokowań w sprawie złagodzenia posunięć oszczędnościowych. Ale linie straciły w ostatnim kwartale ubiegłego roku 50 milionów funtów i nie zamierzają iść na kompromisy z pracownikami. Obecnie załogi w British Airways mają lepsze warunki pracy i o wiele wyższe pensje niż u innych brytyjskich przewoźników, ale dyrekcja zamroziła je na 2 lata. Nowym pracownikom oferuje się natomiast już tylko 10 procent powyżej średnich zarobków w innych brytyjskich liniach.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.