Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Szef GDDKiA utrzymuje, że cała autostrada A4 ma być dostępna dla kierowców w czerwcu 2012 roku. Ale - jak pisze "DGP", aby tak się stało, musi zdarzyć się cud. W związku z opóźnieniami w projektowaniu dwóch ostatnich odcinków przed granicą liczących łącznie ok. 47 km (Jarosław-Radymno i Radymno-Korczowa), wykonawcy postanowili je podzielić na jeszcze mniejsze części. Według optymistycznego scenariusza prace przy opóźnionych fragmentach zaczną się dopiero po wakacjach co oznacza, że na ich zakończenie będzie niecałe 20 miesięcy. Opóźniony jest też liczący ponad 40 km odcinek Rzeszów-Jarosław, na który nie ma jeszcze projektu. - Gdyby w Polsce nie było zim, może by się udało, ale doświadczenia z tego roku pokazują, jakie opóźnienia mogą spowodować mróz i śnieg - komentuje Adrian Furgalski, analityk rynku infrastruktury.

Szefowie firm budujących autostradę przyznają anonimowo, że terminy wykonania są nierealne. - Wszystko wskazuje na to, że A4 na Ukrainę będzie niekompletna - mówi w rozmowie z "DGP" prezes jednej ze spółek uczestniczących w budowie.

Znacznie gorsza sytuacja jest na Ukrainie. - Jesteśmy zapewniani, że przedłużenie autostrady A4 zostanie gruntownie zmodernizowane. Na razie jednak to tylko słowa - mówi Andrzej Bogucki, wiceprezs spółki PL 2012.koordynującej przygotowania do mistrzostw.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.