Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Uchwalenie przez grecki parlament restrykcyjnego pakietu oszczędności budżetowych jest warunkiem otrzymania przez Grecję pomocy finansowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego i państw strefy euro w kwocie 110 mld euro. W czwartek przed parlamentem w Atenach zebrali się demonstranci protestujący przeciw reformom.

Prezydent USA Barack Obama wyraził zdecydowane poparcie dla planów oszczędnościowych i wysiłków rządu w Atenach mających na celu "przywrócenie stabilności" w Grecji.

"Grecja wprowadza w życie wielkie reformy gospodarcze, przy poparciu strefy euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rezultaty tego planu (będą widoczne) w ciągu kilku najbliższych lat" - głosi oficjalny komunikat Białego Domu.

"Popieramy ten wysiłek, który ma przywrócić stabilność Grecji i zaufanie na globalnych rynkach finansowych" - podkreśla komunikat.

Gibbs poinformował również, że amerykański minister finansów Timothy Geithner i doradca ekonomiczny prezydenta Larry Summers zdali Obamie raport w sprawie sytuacji na rynkach.

W czwartek nowojorska giełda odnotowała bardzo duży spadek, a najważniejsze indeksy Wall Street straciły ok. trzy procent; na nastroje na amerykańskiej giełdzie istotny wpływ miała sytuacja Grecji oraz obawy, że kryzys finansowy obejmie inne państwa strefy euro.

Biały Dom nie skomentował sytuacji na Wall Street. Poinformowano jednak, że śledzi z uwagę sytuację w Grecji - podała agencja Reutera.

"Minister Geithner komunikuje się często ze swymi europejskimi odpowiednikami" - poinformował Gibbs.

W niedzielę prezydent Obama rozmawiał z premierem Grecji Jeorjosem Papandreu. "Liderzy omawiali znaczenie wdrożenia (reform)" - powiedział dziennikarzom Gibbs.

Grecy są wzburzeni zapowiadanymi restrykcjami finansowymi, w tym obniżeniem wynagrodzeń pracowników sektora publicznego i wzrostem podatków od dóbr i usług. W proteście zorganizowano w środę 24-godzinny strajk powszechny. Doszło do starć ulicznych z policją. W podpalonym przez demonstrantów budynku banku w Atenach śmierć poniosły trzy osoby, a wśród nich ciężarna kobieta.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.