Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
O zamknięciu urzędów poczta mówiła od dawna. Placówki były nierentowne, od lat poprawiały swoje wyniki, sprzedając więcej zniczy i pościeli, niż przyjmowały listów i paczek. W najmniejszych miejscowościach urzędy pocztowe zostały już zastąpione agencjami. List lub paczkę można nadać u agenta najczęściej w lokalnym sklepie. Obok 5,3 tys. urzędów działa w Polsce prawie 3 tys. agencji - pisze "Rzeczpospolita"

Bartłomiej Kierzowski, rzecznik Poczty Polskiej w regionie krakowskim, nie wie o planach przekształcenia tamtejszych placówek. Kraków jest miastem gęsto zaludnionym i wręcz brakuje tu urzędów pocztowych. Jego zdaniem nie będzie zamykania placówek, tylko obok nich będą tworzone agencje.

- Program jest na etapie przygotowywania - mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik firmy. Szczegóły Poczta przedstawi za miesiąc. Nie wiadomo, na jakich zasadach dokonywana jest ocena, które placówki będą zamknięte.

Zgodnie z przepisami Poczta zobowiązana jest do posiadania do najmniej 8240 placówek na terenie całego kraju. W miastach na 7 tys. mieszkańców musi przypadać jedna placówka.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.