Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wraz z dużą podażą mieszkań do wynajęcia następuje spadek opłat. Choć jesień to tradycyjny, ze względu na rozpoczynający się rok akademicki, okres w którym popyt na lokale do wynajęcia jest największy, to ich lokatorzy zapłacą mniej niż rok temu.

Wiele ofert dotyczy mieszkań kupionych w okresie koniunktury w celach spekulacyjnych. Właściciele takich mieszkań starają się je wynająć i poczekać z odsprzedażą na lepsze czasy.

Gazeta powołując się na serwis wynajem.pl pisze, że w lipcu na rynku było 29 tysięcy ofert, a w sierpniu już 33 tysiące. Według ekspertów największy spadek stawek najmu dotyczył kawalerek w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i we Wrocławiu. Stolica jednak wciąż pozostaje najdroższym miastem. Średni czynsz za największe, ponad czteropokojowe mieszkania, w sierpniu wynosił 4549 złotych. Najtańszy jest wynajem w Poznaniu. Kawalerka w stolicy Wielkopolski kosztuje średnio tysiąc złotych.

Eksperci są zgodni, że najem powoli przestaje być opłacalny, zwłaszcza wtedy, gdy wynajmowana nieruchomość finansowana jest z kredytu. Powodów jest kilka - główne to spadek cen i niestabilność rynku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.