Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Prywatna firma, która kupiła ponad 50 hektarów po dawnej fabryce traktorów, planuje wybudować tam osiedle dla około 30 tysięcy mieszkańców. Jednak projekty, które prezentuje, dotyczą ponad 200 hektarów działki całego terenu po dawnym Ursusie. Na makietach inwestor wskazuje miejsca na drogi, przedszkola, ośrodek kultury, a nawet przychodnię lub szpital. Jednak wiele działek, na których miałyby one stanąć, nie należy do inwestora.

"Życie Warszawy" przypomina, że pofabryczna ziemia podzielona jest na różnej wielkości działki należące do ponad 35 przedsiębiorstw. Wielu właścicieli tych terenów wcale nie zamierza sprzedawać swoich gruntów deweloperom. Ci natomiast uważają, że w obecnej sytuacji powinny interweniować władze miasta, które uważają, że należy czekać na dalszy rozwój sytuacji. Może to oznaczać konieczność rozpisania referendum wśród mieszkańców, aby ci zadecydowali o przyszłości dzielnicy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.