Gdyby nie kryzys finansowy, wiodący pakiet udziałów w BZ WBK byłby zapewne przedmiotem gorącej licytacji i pożądania światowych grup bankowych. Czwarty największy bank w Polsce, obsługujący dwa miliony klientów i przynoszący prawie miliard złotych czystego zysku rocznie - to łakomy kąsek.

Tyle że gdyby nie kryzys, irlandzka grupa AIB nigdy nie wystawiłaby udziałów w BZ WBK na sprzedaż. Irlandczycy przyciśnięci przez swój rząd po skorzystaniu z pomocy państwa muszą wycofać się ze wszystkich zagranicznych inwestycji i chcą wycisnąć ze sprzedaży BZ WBK jak najwięcej pieniędzy. Według wartości rynkowej sprzedawany przez nich pakiet wart jest 10 mld zł (prawie 2,5 mld euro).
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.