Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
O odwołaniu przyjazdu delegacji Gazpromu poinformowała agencja BiełaPAN, powołując się na biuro prasowe rządu Białorusi. - Możemy pracować na odległość - wyjaśnił Uadzimir Majorow, dyrektor generalny białoruskiego koncernu gazowego Biełtransgaz. Dodał, że Gazprom wysłał do Mińska projekt aneksu do umowy gazowej, które Mińsk po uzgodnieniach odesłał Rosjanom w niedzielę. - Tak jak wcześniej zaplanowano, dokumenty zostaną podpisane w środę lub czwartek - powiedział Majorow. Gazprom nie skomentował tej sytuacji.

Przed tygodniem Gazprom na polecenie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa zaczął ograniczać dostawy gazu Białorusi, aby wyegzekwować ok. 190 mln dol. długu. Mińsk spłacił ten dług w środę z pieniędzy pożyczonych od Azerbejdżanu.

Zanim Gazprom zakręcił kurek Białorusi, Mińsk ujawnił, że rosyjski koncern od listopada zeszłego roku nie płacił za tranzyt gazu i ma z tego tytułu 260 mln dol. długu wobec Białorusi. Z tej kwoty w ostatni czwartek Rosjanie spłacili 228 mln dol. i ogłosili, że dla nich konflikt jest wyczerpany. W odpowiedzi w piątek prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zagroził, że jeśli Gazprom w ciągu dwóch dni nie spłaci reszty długu, to Mińsk wstrzyma tranzyt rosyjskiego gazu i ropy naftowej do innych państw Europy Środkowej. Kilka godzin później szef Gazpromu Aleksiej Miller powiedział, że koncern już uzgadnia nowe umowy z Mińskiem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.