Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W zaprojektowanie i wystawienie pomnika Kopernika zaangażował się z właściwą sobie pasją. Kopernik, nie dość, że astronom, był też matematykiem, nasz bohater uważał, że ci są Polakom potrzebni może bardziej niż poeci.

Nazwisko miał bardzo podobne do mojego, prawie identyczne, toteż czasami zdarza mi się o nim myśleć jak o kimś z rodziny - dalekim, odnalezionym krewnym. Urodzony 250 lat temu Ludwik Chrystian Metzell był podobno, według powszechnej opinii, naturalnym synem generała artylerii koronnej, starosty warszawskiego Alojzego F. Brühla.

Jako szef inżynierów komunikacji wodnych i lądowych przy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych był człowiekiem wielce zasłużonym dla rozdartego zaborami kraju. Budował mosty, drogi, kanały odprowadzające nieczystości. Urządzona przezeń w dobrach Szczęsnego Potockiego (obecnie na terenie Ukrainy) Zofiówka - olśniewający park z mnóstwem wodotrysków, grobli, kaskad - uchodziła niemal za ósmy cud świata. Metzell miał na swoim koncie niezliczone wynalazki i projekty hydrotechniczne. Zgłaszał urzędom coraz to nowe wizjonerskie pomysły i ze wzgardą traktował tych wszystkich, którym wydawały się zbyt śmiałe, aby je urzeczywistnić (pamiętnikarz odnotował, że w napadach apoplektycznej furii ludzi niemających pojęcia o naukach ścisłych potrafił nazwać "bydłem").

W 1822 r. Metzell - jak odnotował Antoni Magier, pisarz, fizyk, meteorolog - wpadł na pomysł, aby "obok pomnika Kopernika na Krakowskim Przedmieściu, jako w najwyższym gruntu miasta położeniu, wykopana została obszerna skrzynia rurmusowa, z której woda przez rury pod znaczniejszymi ulicami przechodzić miała do kilkunastu fontann, czyli wodotrysków, po różnych przestrzeniach miasta wystawionych. Każdy wodotrysk miał mieć kurek do zamykania wody w rurze, tak dalece, iż w letniej porze, od pewnej godziny przed wieczorem, wytryski po mieście miały być zamknięte, a liczne podobne fontanny w Ogrodzie Saskim dla ochłody i uprzyjemnienia powietrza do przechadzek miały być otwarte".

Niestety - konkluduje Magier - pomysł ten "lubo najdogodniejsze dla mieszkańców obiecujący korzyści i wydatku 2 mln zł nie potrzebujący, do skutku atoli doprowadzonym nie został".

Według informacji z Narodowego Banku Polskiego potrzebną ówcześnie kwotę 2 mln zł można szacunkowo określić na 100 mln obecnych złotych Józef Andrzej Szwagrzyk podaje w opracowaniu "Pieniądz na ziemiach polskich X-XX wiek", że w Warszawie w latach 1824-31, kiedy Metzell opracował swój plan wart maksimum 2 mln zł, wieprz kosztował 35-152 zł, baran rzeźny 8-13 zł, a chleb - 12 gr.

Szkoda.

A może - nic straconego!

Ludwik Chrystian Metzell zasłużył sobie na pomnik w Polsce bardziej może niż wielu tych, których po śmierci winduje się u nas na cokoły. Ale nie lubił pomników, więc pewnie cieszyłby się z kamiennej płyty w katakumbach na warszawskich Powązkach i napisu wyrytego nad trumną:

"Ludwik Metzell, b. konsyliarz rządowy, kawaler krzyża wojskowego, członek b. Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk. Urodzony w Gdańsku 1764, zmarły dnia 21 listopada 1948 r. w Warszawie, tu spoczywa. Twórca budowy Zofijówki, sławiony przez Trembeckiego, pamięci znakomitego męża głaz ten rodzina kładzie".

* Zbigniew Mentzel, ur. w 1951 r., prozaik, krytyk, felietonista, od przeszło 20 lat spekuluje na rynkach finansowych. Wydał powieść "Wszystkie języki świata", zbiory esejów i rozmowy z Leszkiem Kołakowskim "Czas ciekawy, czas niespokojny". Jego nowa powieść to "Spadający nóż".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.