Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziennik podaje przykłady - spółdzielnia Przestrzeń Sztuki miała organizować festyny, Astra - świadczyć usługi remontowo-budowlane, a Urserwis - sprzątać klatki schodowe. Żadna z nich nigdy nie rozpoczęła działalności. W sprawie Urserwisu doniesienie do prokuratury złożył jej współzałożyciel, który podkreśla, że jej członkom chodziło tylko o wzięcie pieniędzy z urzędu pracy.

Za te przedsięwzięcia jest odpowiedzialna Krajowa Rada Spółdzielcza, która w 2009 r. otrzymała ponad milion złotych z unijnych środków - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Z danych Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych wynika, ze w Polsce powstało ich 471. Nie wiadomo, jaki procent ma fikcyjny charakter ani ile pieniędzy z UE poszło na tworzenie spółdzielni. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego w 2011 r. przeznaczyło na ten cel 105 milionów zlotych.

Pośrednicy, którzy są w programie, mają prawo wypłacać członkom spółdzielni jednorazową dotację (po 20 tys. zł na osobę) oraz przez rok comiesięczne wsparcie w wysokości płacy minimalnej.

- Bywa, że w tym czasie sztucznie utrzymują przedsięwzięcie. Znam przypadek spółdzielni na Podkarpaciu, która przez pół roku zarobiła 200 złotych. Nie będzie w stanie utrzymać się na rynku, ale dzięki temu realizator projektu rozliczy się z założonych wskaźników - opowiada Aneta Englot, prezes Spółdzielni Socjalnej "Konar".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.