Co trzeci młody Polak nie ma podstawowej wiedzy z ekonomii. Jako dorośli będą łatwym celem oszustów - alarmuje "Rzeczpospolita".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Afera Amber Gold obnażyła nie tylko słabość instytucji państwa, ale też luki w wykształceniu ekonomicznym Polaków. Potwierdzają je też opublikowane właśnie badania PZU i Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości na temat wiedzy i postaw ekonomicznych uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Wzięło w nich udział ponad 3 tysiące uczniów. Co trzeci przyznał się, że nie poradziłby sobie z otwarciem lokaty.

Blisko połowa była przekonana, że inwestowanie w funduszu inwestycyjnym zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Ponad 30 procent uznało swoją wiedzę na temat zagadnień finansowych za małą lub bardzo małą. Jednocześnie ponad 70 procent ankietowanych przyznało, że te umiejętności ludziom w ich wieku są potrzebne.

Od lat o edukację finansową upomina się Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która apeluje do krajów członkowskich, by opracowały i wprowadzały w życie Narodowe Strategie Edukacji Finansowej. Zdecydowało się na to już wiele krajów, między innymi Wielka Brytania, która miała problem z nadmiernym zadłużaniem się młodzieży. Po dwóch latach rozpoczętego w połowie ubiegłej dekady programu poziom zadłużenia wśród nastolatków spadł o 75 procent.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Blisko połowa była przekonana, że inwestowanie w funduszu inwestycyjnym zawsze wiąże się z dużym ryzykiem." - biorąc pod uwagę poziom skomplikowania umów oraz prowizje (nie od zyskow, a za "zarzadzanie") to chyba właśnie ta połowa ma racje... Nawet stwierdzenie "inwestujemy bezpiecznie w obligacje" trzeba przeswietlic bo może okazać sie te chodzi o obligacje korporacyjne lub hiszpanskie/wloskie ;)
    już oceniałe(a)ś
    44
    1
    Bardzo mnie bawi takie pieprzenie, że Kowalski nie ma pojęcia o ekonomii. To ja mam takie pytanie czy ludzie, którzy wywołali kryzys też nie mają pojęcia o ekonomii?
    @bolek_i_jego_worek Ludzie, którzy rzeczywiście wywołali kryzys, dość dobrze na tym zarobili i zarabiają. Więc kto jak kto, ale oni akurat o "ekonomii" pojęcie mają.
    już oceniałe(a)ś
    16
    1
    @bolek_i_jego_worek nie oszukujmy się już. "ludzie, którzy wywołali kryzys" to my. my wybieraliśmy takich a nie innych polityków, oni tworzyli takie a nie inne prawo, które pozwalało rzekomym "winnym" trzepać na nas wielką kasiorę. co nie zmienia faktu, że najbardziej winni jesteśmy MY - wyborcy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    "Co trzeci przyznał się, że nie poradziłby sobie z otwarciem lokaty oszczędnościowej." Ponieważ nie ma czegoś takiego jak "lokata oszczędnościowa", kłopoty z jej otwarciem miałby więcej niż co trzeci uczeń.
    już oceniałe(a)ś
    25
    1
    UWAGA: Getin Bank, Open Finance i inni z grupy Getin Holding stosują bardzo nieuczciwe praktyki wobec Klientów, doświadczyłem tego na własnej skórze, dlatego ostrzegam wszystkich przed jakąkolwiek współpracą z nimi. Ich produkty tzw. struktury są na totalnym minusie a umowy są tak skonstruowane że nawet ekonomiści nie mogą się w tym połapać.
    już oceniałe(a)ś
    24
    1
    To prawda. Analfabetyzm to i tak za mało powiedziane. Kompletna ignorancja, która z kolei jest idealną pożywką dla cwaniaków i naciągaczy. Wyobraźcie sobie Państwo taką sytuację: telefonuje do mnie kiedyś jakaś panienka-telemarkieterka (tele-markietantka, wypadałoby napisać, ale kto zrozumie takie stare, trudne słowa?), twierdząc, że reprezentuje bank, w którym mam rachunki, i próbuje wcisnąć mi kartę kredytową. Zawodowo podnieca się, manipulując moimi emocjami i pluje do słuchawki, że ma dla mnie DOSKONAŁĄ OFERTĘ! Ja jej odpowiadam, że żadnej karty kredytowej nie miałem, nie mam i NIE CHCĘ MIEĆ kiedykolwiek. Panienkę zatkało (ale wiem, że to też udawana reakcja), i larwa za chwilę zadaje mi pytanie - "jak to, Pan NIE CHCE????? Karty kredytowej Pan nie chce??? Przecież wszyscy mają... ona jest Panu potrzebna!" Miałem doskonały nastrój, i powiedziałem tej panience, że nie chcę i nie potrzebuję, podziękowałem i przerwałem połączenie. W szkole nie tylko NIE UCZĄ podstaw ekonomii, ale również nie uczą jakiejkolwiek asertywności (bo i po co? obywatel ma być konsumentem i dostarczycielem podatków, a cała reszta jest nieważna) - widząc co się dzieje, ja już nie mam żadnych obiekcji, by namolnemu gadowi z call center powiedzieć prosto do słuchawki SP....J. A nie jestem już w wieku nastolatka ani też jeszcze nie jestem staruszkiem. Po prostu dojrzałość intelektualna, plus dobre, solidne PRL-owskie (tak, tak!) wykształcenie plus kapitalistyczna odporność na ściemę i cholerna asertywność. Na cwaniaczków, oszustów i naciągaczy mam alergię, i tak jak filmowy Hermann Brunner kobiety, wino i zdradę wykrywał na kilometr, to ja wykrywam 100% cwaniaczków i pokazuję im właściwe miejsce.
    już oceniałe(a)ś
    16
    1
    To nie jest ekonomia. To jest paraekonomia. Ekonomia to coś co jest dobrze zarządzane a nie bzdurny wymysł, gdzie głównym "wskaźnikiem szczęścia" jest GDP, które musi rosnąć wykładniczo w nieskończoność (że zasoby są skończone, tego "ekonomia" nie bierze pod uwagę), bo inaczej szczęścia nie będzie. Paraekonomia nastawiona na wieczny konsumpcjonizm i tworzenie rzeczy zużywających się po skończeniu się okresu gwarancji, z parabankami dającymi "zysk" z lokat poniżej inflacji, same równocześnie produkujące pieniądze z powietrza przez kredyty, pożyczane na lichwiarskie 20-30% + prowizje, pod zastaw realnych dóbr... Więc po co młodzi mają się uczyć czegokolwiek z tej "ekonomii"? Ona i tak zdechnie przed końcem tego roku.
    @derp973 Swoim postem udowodniłeś jak bardzo nauczanie ekonomii jest potrzebne na wszystkich stopniach edukacji.
    już oceniałe(a)ś
    9
    9
    @derp973 "paraekonomia" to komplement, - to "pseudoekonomia", jedna wielka globalna spekulacja oparta na schizofrenii.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @galnospoke i na galopującym zadłużeniu (zresztą jak miałoby być inaczej skoro "nowy pieniądz" wprowadza się do obiegu przez pożyczanie go na procent, na spłacenie którego trzeba zaciągnąć kolejną pożyczkę...)
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    Oh, dzięki Ci, capitanie Obvious. Artykuł na miarę wpisu na FB: "Dzisiaj rano wypiłem kawę, nie smakowała mi, bo nalałem za mało mleka"
    @chmee_the_orc lepiej tego ująć nie można .
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @malwina666 Oj tam oj tam. To przecież taki mix rachunku oszczędnościowego i lokaty terminowej :) A w rzeczywistości można znaleźć jeszcze bardziej "kreatywne" pomysły - wystarczy iść do Getina. Tam mają takie cuda, które zarabiają na wzrostach i spadkach :) Ostatnio jeden doradca mnie przekonywał do takiej "inwestycji". Mówił, że ich produkt strukturyzowany oparty jest na opcjach kupna i opcjach sprzedaży i niezależnie, czy cena akcji rośnie, czy spada to i tak zarabiają. Amber Gold wymięka :)
    @nierzad_fachowcow Da sie, mechanizm nazywa sie "hedging".
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @nierzad_fachowcow Taaak... A nadzór bankowy, mimo nagłaśniania problemu, wciąż się tym nie interesuje! I oszukańczy proceder getinbankowy nieustannie trwa! To jakiś science fiction...!! Po prostu nie do wiary!!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Gość: fdafa To się niestety nie nazywa "hedging". Hedging to wykorzystywanie różnic w cenach na różnych rynkach, aby osiągnąć pewny (nieobciążony ryzykiem) zysk. Opisany przez @nierzad_fachowcow mechanizm to strategia "stelaży opcyjnych". Gdy cena instrumentu zmieni się wystarczająco dużo (powyżej dwukrotności tzw. "premii" za opcję), realizujemy jedną z opcji (sprzedaży lub kupna). Oczywiście nie jest to pewny zysk, gdyż wahania cen mogą być zbyt małe, aby pokryć "premie" zapłacone za dwie opcje.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @Gość: Totti to co opisales jako hedging to akurat jest arbitraz
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @intruder Fakt, mój błąd. Przepraszam. Niemniej jednak druga część już chyba błędów nie zawiera. Strategie opcyjne są ciekawe, dają ciekawy, ponadprzeciętny zysk, ale są obarczone pewnymi warunkami, przez które zysk nigdy nie będzie pewny.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @Gość: Totti "Strategie opcyjne są ciekawe, dają ciekawy, ponadprzeciętny zysk, ale są obarczone pewnymi warunkami, przez które zysk nigdy nie będzie pewny." Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak "pewny zysk". Zysku nie gwarantują nawet lokaty ani papiery skarbowe najbogatszych państw, a co dopiero instrumenty pochodne. Poza tym, ponadprzeciętne zyski ze strategii opcyjnych na polskim rynku może i są, ale chyba dla banków i innych oferentów struktur... Z kolei przy smodzielnej konstrukcji takich struktur zysk zabijają marże banków/providerów platform... No ale "w mętnej wodzie łatwiej ryby łowić", a w tym wypadku raczej "strzyc jeleni", stąd ta popularnośc struktur opcyjnych wśród instytucji. W końcu kilkoma procent marży od wpłaconej upfront niezależnie od wyników inwestycji trudno pogardzić.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0