Nowym propozycjom modernizacji armii towarzyszy problem zapewnienia pełnego stanu kadrowego Wojska Polskiego - pisze "Rzeczpospolita".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazeta zauważa, że z jednej strony prezydent proponuje budowę obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, z drugiej jednak topnieje siła ludzka armii, do cywila masowo uciekają oficerowie i podoficerowie. Dodatkowo w wojsku narasta niechęć między żołnierzami zawodowymi i a tymi z Narodowych Sił Rezerwowych.

W zeszłym roku na własną prośbę z armią pożegnało się 7,4 tys. żołnierzy, niemal połowa nie osiągnęła wieku emerytalnego. W pierwszym półroczu br. mundur zrzuciło 2615 żołnierzy. Od zaraz wojsko mogłoby przyjąć 2 tys. szeregowych zawodowych. Brakuje jednak chętnych. Ochotnicy nie garną się też do Narodowych Sił Rezerwowych, które mają wzmacniać wojsko w czasie sytuacji kryzysowych. Plany MON zakładały, że do końca 2011 r. będzie tam służyć 20 tys. osób. Jest 10 tys.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem