Zapewnienia KRRiT, jakoby opłaty wnoszone przez nadawców radiowo-telewizyjnych nie wzrosną mimo podwyżki limitów w ustawie, to typowy przykład manipulacji. Należy ją czytać: wzrosną, ale potem - uważa Nasz Dziennik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według gazety trudno w takiej sytuacji nie zadać pytania, po co w takim razie ustawowe limity tak wyśrubowane, że mogą przekreślić byt niejednego nadawcy radiowo-telewizyjnego ?

Nasz Dziennik zastanawia się czy taka praktyka jest zgodna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że uchwalanie danin na rzecz państwa nie jest rzeczą administracji, lecz należy do parlamentu?

Dziennik obawia się, że KRRiT próbuje po prostu ukryć to, że poprzez ukształtowanie limitów opłat na ekstremalnym poziomie i pozostawienie ich faktycznego wymiaru decyzjom administracji rząd otrzymał do ręki bat na niezależne media.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem