Dramatycznie spada liczba inwestycji realizowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Nie opłaca im się budować bez zysku, mają problemy z dostępem do kredytów i nie chcą brać na siebie ryzyka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Spółdzielnie mieszkaniowe w 2012 roku oddały do użytku 4,1 tysiąca mieszkań. To niecałe 3 proc. udziału w rynku nowych lokali. Dziesięć lat temu lokale spółdzielcze stanowiły 16 proc. rynku.

Sami spółdzielcy jako przyczynę spadku wskazują zmianę prawa spółdzielczego z 2007 roku. Od tego czasu mieszkań spółdzielczych nie można budować dla zysku. Spółdzielcy nie chcą rozpoczynać budowy, mając w perspektywie groźbę, że do niej dopłacą.

Również zmiany w dostępie do kredytów uderzają w spółdzielców. Słaba koniunktura na rynku kredytów sprawia, że mniej osób kupuje mieszkania. Dzieje się tak, mimo że mieszkania spółdzielcze są tańsze niż te budowane przez deweloperów. Zdaniem analityków firmy Home Broker różnice w cenie mogą wynosić od 1 do 3 tys. zł.

Wielu zarządzających spółdzielniami nie ma doświadczenia w prowadzeniu inwestycji. Innym problemem jest także stan prawny wielu gruntów, które trafiły do spółdzielni w czasach PRL. Brak jego uregulowania powoduje brak możliwości rozpoczęcia inwestycji.

Tylko nieliczne spółdzielnie odnoszą sukces finansowy, jednak muszą one działać na zasadach komercyjnych.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem