Ze wstępnych danych makroekonomicznych wynika, że w 2014 r. najniższe wynagrodzenie za pracę będzie musiało wzrosnąć o 88 zł i wyniesie 1688 zł - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według gazety podwyżki nie da się uniknąć, a jej wysokość wynika z ustawy. O tym, jaka będzie ostateczna kwota, zdecyduje rząd wraz z partnerami społecznymi.

Poziom najniższej pensji poznamy do 15 września. Od niej zależeć będą nie tylko minimalne stawki wynagrodzeń, ale również wysokość dodatków za pracę w nocy, odszkodowań i odpraw.

Jak pisze dziennik, dla przedsiębiorców problemem nie jest podwyżka o kilkadziesiąt złotych, ale to, że najniższa pensja wzrośnie w jednakowym stopniu na terenie całego kraju i we wszystkich branżach. W dużych miastach jej podniesienie może zostać niezauważone. Inaczej będzie w powiatach biedniejszych, słabiej rozwiniętych gospodarczo. - Tam 88 zł może być problemem - komentuje w "DGP" Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    słowo "brutto" nie padło w tekście ani razu...
    A najlepsze jest to, że owe 1688 to nie jest ani to co pracownik dostaje (co jest oczywiste), ani to ile pracodawca za niego płaci (co już niekoniecznie jest takie oczywiste). Konkretnie: - pracownik otrzyma 1 242,48 PLN - pracodawca zapłaci 2 038,10 czyli pracownik otrzyma 61% tego co zapłaci pracodawca. Może na to warto by było zwrócić uwagę?
    już oceniałe(a)ś
    16
    0
    @klemens1 Netto bylo za to 23 razy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    8 stówek zabierze Vincenty i nie mrugnie okiem!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Tego nie chce się nawet komentować.
    już oceniałe(a)ś
    27
    4
    Ja mam 100 000 na miesiąc, a nawet udawać roboty czy pierdzieć w stołek nie muszę :) Cmoknijcie mnie w pompkę wyborcy. A. Grad - specjalista d/s geodezji jądrowej
    już oceniałe(a)ś
    35
    19
    BIEDNI POLACY TO ZAKUPY PRZEDE WSZYSTKIM ŻYWNOSCI, TO NISKI POPYT NA INNE ARTYKULY, TO MAŁE WPLYWY Z PODATKÓW DO BUDZETU PANSTWA. ZMNIEJSZANIE KOSZTÓW PRODUKCJI PRZEDE WSZYSTKIM KOSZTAMI PŁAC TO PODCINANIE GAŁĘZ,I NA KTÓREJ SIE SIEDZI. KOCHANI PRZEDSIEBIORCY. TWÓJ BIEDNY PRACOWNIK KUPI RÓWNIEZ MNIEJ ALBO WCALE TWOICH ARTYKUŁÓW PRZEDIEBIORCO !!!
    już oceniałe(a)ś
    17
    7
    Wzrośnie??? To tylko żałosna jałmużna. Zenua :( Wyborco! Pamiętaj o tym w trakcie wyborów i nie daj się nabrać na żadną kłamliwą agitację. Niech sami się wybierają.
    już oceniałe(a)ś
    17
    9
    Proszę przy takich danych zawsze podawać kto ile zarabia netto i brutto, ile % Polaków zarabia w jakim przedziale od ...do i tutaj ile % ;) "...Średnia płaca krajowa 2011 Tymczasem według ostatnich danych GUS: 10% pracowników otrzymuje płacę minimalną około 1032 złotych netto) 50% pracowników zarabia pomiędzy pomiędzy 1181 a 1947 złotych netto 10% pracowników otrzymuje płacę wyższą niż około 3812 złotych netto 2% pracowników zarabia więcej niż około 7034 złotych netto..." Jak wiemy GUS liczy dla przedsiębiorstw powyżej 9 osób, do tego takie dane trzeba by odnieść np. do tego gdzie się jeszcze takie konkretne kwoty zarabia, bo np. 2000zł netto to nie jest tragedia ? Ale dla kogo, w jakim wieku, po ilu latach pracy i np. w mieście liczącym 50 000 za pracę na etacie załóżmy że tylko 8 godzin przez 5 dni ( :D), a za pracę w Warszawie czy innym mieście wojewódzkim gdzie cena wynajęcia mieszkania to często ~ 700-1200zł za jednopokojowe (zależy od miasta, dzielnicy itd.) czyli od 30% do nawet ponad połowy pensji za samo mieszkanie, a jak ładnie wygląda "średnia pensja" ;)
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Wprowadzenie płacy minimalnej było pomyłką. A każda jej podwyżka przyspiesza jedynie inflację. Rząd zapewne o tym wie, ale i tak ją podnosi, żeby przypodobać się wyborcom, którzy nie rozumieją tak podstawowych kwestii.
    Rząd napędzając inflację dewaluuje pieniądz i o to mu chodzi, bo w ten sposób zmniejsza swoje zadłużenie. Dodrukować rząd zawsze może, co czyni bez umiaru. Widać to po rosnących cenach.
    już oceniałe(a)ś
    3
    3