CV z niedziałającymi linkami do rzekomych osiągnięć, ale za to z wakacyjnymi zdjęciami w strojach kąpielowych, brak doświadczenia i wyśrubowane oczekiwania finansowe. Tak widzą dwudziestokilkulatków szukających pracy ich przyszli przełożeni - czytamy w "Rzeczpospolitej"
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- To tzw. pokolenie instant, czyli ludzie, którzy wszystko muszą mieć natychmiast: w pracy nie czekają, aż zbiorą doświadczenie, ale pytają o bonusy. Od razu chcą mieć przywileje te same, co pracownik z dziesięcioletnim stażem" - powiedział gazecie dr Leszek Mellibruda, psycholog biznesu, doradca i trener umiejętności biznesowych.

Dziennikarze opisują, jak dyrektorzy firm uczestniczący w rozmowach kwalifikacyjnych zastanawiają się, czy młodym ludziom będzie można zaufać. Bo co z tego, że mają dyplom dobrej uczelni, jeśli do CV załączają zdjęcie z nagim torsem, na spotkanie w sprawie pracy nie są w stanie założyć garnituru, a nawet się ogolić, przychodzą spóźnieni, w dżinsach i sportowych butach. A oczekują nie tylko firmowej kawy, ale i mleka do niej, oraz nie wypuszczają z ręki smartfona.

Przychodzący dziś w poszukiwaniu pierwszej pracy ludzie bez skrępowania negocjują elastyczny czas pracy i wolne na jogę. Z kolei młodzi handlowcy chcą internetu bez ograniczeń, służbowego samochodu do prywatnego użytku - i nie życzą sobie przy tym w ogóle śledzenia auta przez firmę w systemie GPS, bo "źle znoszą chodzenie na smyczy".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem