Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

15 sierpnia mija termin, w którym ma wygasnąć umowa między inwestorem nowych bloków elektrowni w Opolu (czyli Polską Grupą Energetyczną) a konsorcjum Rafako, Polimeksu Mostostalu i Mostostalu Warszawa. To jest jedna z największych obecnie inwestycji w Polsce, dwa opalane węglem kamiennym bloki po 900 MW są warte w sumie 11 mld zł.

Ale jak już wielokrotnie pisaliśmy, są dwa problemy. Pierwszy to opinia zarządu PGE, który uważa, że budowa elektrowni w obecnych warunkach rynkowych (niskie ceny prądu) po prostu się nie opłaca. Zdaniem finansistów z PWC i ING Banku próg rentowności dla elektrowni na węgiel kamienny to 200 zł za megawatogodzinę w hurcie, tymczasem kosztuje ona dziś 150 zł i taka cena utrzyma się pewnie przez najbliższe dwa-trzy lata. Inwestorzy giełdowi na wzmianki o tym, że elektrownia będzie budowana, reagowali sprzedażą akcji PGE.

Pal sześć słupki - premier wyraźnie dał do zrozumienia, że chce, aby elektrownia powstała, bo jest ważna dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i z jego opinią zarząd PGE musiał się liczyć. Ale sytuacji Rafako i Polimeksu nie można zlekceważyć. Po prostu nie wiadomo, czy znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji finansowej spółki poradzą sobie z tą inwestycją.

13 sierpnia zawarto więc aneks do umowy. Zarząd PGE dał konsorcjantom 120 dni na uzyskanie gwarancji finansowych od PKO BP. Jeśli gwarancje będą, to polecenie rozpoczęcia prac zostanie wydane, jak czytamy w komunikacie PGE, "nie wcześniej niż 120 dni od daty wystawienia przez Zamawiającego powiadomienia o planowanym wystawieniu polecenia rozpoczęcia prac". Powiadomienie zostało wysłane 13 sierpnia, zatem koparki mogą wyjechać na plac budowy najwcześniej w listopadzie.

Czy PKO BP udzieli gwarancji? Rafako należy do zbankrutowanego konsorcjum budowlanego PBG, jest jego najcenniejszą częścią, jedyną, która ma w tej chwili jakąś wartość. Wysoki rangą bankowiec powiedział nam, że po numerze, jaki właściciel PBG Jerzy Wiśniewski wyciął, zastawiając akcje Rafako na rzecz tajemniczej spółki na Cyprze, żaden bank działający w Polsce nie będzie chciał z nim współpracować.

Wiśniewski szuka ratunku w Chinach - gwarancji na rzecz budowy elektrowni w Jaworznie dla Tauronu udzielił Rafako Bank of China wraz z brytyjskim HSBC, ale Tauron dał sobie czas na decyzję do 30 września. Bank of China nie ma w Polsce najlepszej prasy, bo był gwarantem wykonania nieszczęsnego odcinka autostrady A2 przez chiński COVEC i do dzisiaj nie wywiązał się z zapłaty tej gwarancji.

Czy PKO BP zmieni zdanie i wyciągnie pomocną dłoń do Wiśniewskiego? A może Rafako odda większość kontraktu na rzecz podwykonawcy, francuskiego Alstomu? 14 sierpnia spółka poinformowała, że podpisała niewiążący list intencyjny z PGE, PKO BP i Alstomem. List dotyczy udziału Alstomu w budowie Opola. Francuski potentat miał pierwotnie tylko dostarczyć turbiny, ale teraz może mieć apetyt na większy udział w przedsięwzięciu kosztem Rafako.

Alstom zgodnie z prawem zamówień publicznych nie może po rozstrzygnięciu przetargu zostać członkiem konsorcjum. Ale za zgodą PGE może wziąć na siebie lwią część budowy elektrowni, więc teoretycznie udział Rafako może spaść nawet do 1 proc. - Nie ma takiej możliwości - zapewnia jednak rzecznik Rafako Jacek Balcer. List jest ważny do 30 września.

Tymczasem z raciborskiej spółki, która jest jedną z najbardziej innowacyjnych firm w Polsce, odchodzą ludzie. Kilku kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za projekty w Jaworznie lub Opolu jest na wypowiedzeniu bądź już nie pracuje. - Życzę Rafako jak najlepiej, ale nie widzimy tu dla siebie przyszłości, sytuacja firmy jest bardzo zła. To ogromna tragedia dla Raciborza - powiedział nam jeden z nich. - To normalne, że kiedy odchodzi prezes, zabiera też ze sobą swoich ludzi - komentuje Balcer. Poprzedni prezes Rafako, ogromnie ceniony w branży Wiesław Różacki, odszedł z powodu konfliktu z Wiśniewskim.

Czy budowa Opola i Jaworzna ruszy? Nie ma chyba w Polsce osoby, która potrafiłaby odpowiedzieć na to pytanie. Zbyt wiele jest niewiadomych, zbyt wiele problemów do rozwiązania. Jeśli to się nie uda, będzie to ogromna porażka wizerunkowa rządu i samego premiera, który zbyt pochopnie obiecał, że budowa bloków w Opolu zacznie się jeszcze latem. Na przyszłość premier Donald Tusk, zanim coś przyrzeknie, powinien lepiej sprawdzić, jak sprawy rzeczywiście się mają.

Autorzy prowadzą serwis poświęcony energetyce wysokienapiecie.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.