Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 22.04.2015 (ISBnews/Admiral Markets) - Środowy poranek na krajowym rynku walutowym upływa pod znakiem lekkiej realizacji zysków po ostatnim umocnieniu złotego, które w przypadku EUR/PLN zepchnęło kurs do 3,9657 zł, co było najniższym jego poziomem od prawie 4 lat.

Dziś notowania tej pary wracają do 4 zł. Ewentualne jego przebicie, podobnie jak poniedziałkowe przełamanie w dół, nie będzie miało większego przełożenia na zmiany w kolejnych dniach. Oczekujemy, że w najbliższym czasie, a nie wykluczone, że również przez wiele kolejnych tygodni, kurs EUR/PLN pozostanie blisko tej psychologicznej bariery.

Z jednej strony, jest szereg argumentów o charakterze fundamentalnym przemawiających za dalszym umocnieniem złotego do euro. Jak chociażby napływ kapitałów do Polski związany z prowadzonym przez Europejski Bank Centralny programem QE. Czy też dobre perspektywy dla rodzimej gospodarki. Z drugiej strony, inwestorzy mogą chcieć wykorzystywać poziomy poniżej 4 zł do kupna wspólnej waluty oczekując na jej umocnienie w miarę jak będzie poprawiać się sytuacja gospodarcza w Eurolandzie, a temat Grecji za jakiś czas spadnie z wokandy (nie oczekujemy i nie wierzymy w Grexit). Czy też będą oni realizować zyski z krótkich pozycji na EUR/PLN w obawie przed ewentualnymi słownymi interwencjami mającymi na celu osłabienie złotego, do jakich musiałoby dojść, gdyby para ta na trwałe zagościła poniżej 4 zł. Inwestorzy mogą też się obawiać, że spadek EUR/PLN poniżej 4 zł pogorszy sytuację polskich eksporterów, co przełoży się następnie na wolniejszy wzrost gospodarczy.

Opisywana realizacja zysków na złotym idzie w parze ze słabszym zachowaniem polskiego długu. Tam realizacja zysków trwa od początku tygodnia. Jej efektem jest wzrost rentowności 10-letnich obligacji powyżej poziomu 2,4%. To pierwsza taka sytuacja od miesiąca. W tym przypadku zmiany są podyktowane impulsami płynącymi z rynków zagranicznych oraz oczekiwaniem na wyniki jutrzejszej aukcji polskiego długu.

Obserwowane dziś rano tendencje na rodzimym rynku walutowym i długu mają szansę utrzymać się do końca dnia. Aczkolwiek raczej nie należy zakładać ich znaczącego pogłębienia. Do postawienia takiej tezy skłania brak potencjalnych impulsów mogących zmienić układ sił. Owszem w dalszym ciągu na rynku żywy pozostaje temat Grecji, ale przed piątkowym szczytem Eurogrupy raczej nie należy oczekiwać rewelacji.

Stosunkowo puste jest też dzisiejsze kalendarium wydarzeń gospodarczych. Zaplanowana na godzinę 14:00 publikacja raportu o koniunkturze gospodarczej w Polsce tradycyjnie przejdzie bez echa. Dużych emocji raczej nie wywołają też popołudniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. O godzinie 15:00 zostanie opublikowany lutowy indeks cen nieruchomości przygotowany przez FHFA (prognoza: 0,7% M/M), natomiast godzinę później marcowy raport o sprzedaży domów na rynku wtórnym (prognoza: 5 mln).

Nowe impulsy mogące ruszyć rynkiem walutowym pojawią się dopiero w czwartek. Będzie to seria wstępnych publikacji indeksów PMI od Chin, przez Japonię i Europę, aż po USA. Jak również protokół z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej i wspomniana wcześniej aukcja długu.

Marcin Kiepas, Admiral Markets AS Oddział w Polsce

(ISBnews/Admiral Markets)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem