Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 21.10.2015 (ISBnews) - Wzrost PKB w tym roku wyniesie 3,4-3,5%, ale w przyszłym roku ma on szansę przyspieszyć i wynieść 3,6-3,8%, szacuje w rozmowie z ISBnews główny ekonomista Banku Pekao Marcin Mrowiec. Największy wpływ na PKB będą miały rosnące inwestycje i konsumpcja w Polsce.

"Nie zakładamy scenariusza, w którym wzrost PKB spada znacząco poniżej obecnie notowanych poziomów, a raczej oczekujemy jego przyspieszenia. W tym roku dynamika wyniesie 3,4-3,5%, a w kolejnym roku przyspieszy do 3,6-3,8%" - powiedział ISBnews Mrowiec.

Jego zdaniem, w przyszłym inwestycje, a także konsumpcja będą rosły. "Oczekujemy w przyszłym roku odbicia inwestycji z dwóch źródeł. Pierwszym z nich będzie sektor prywatny, który będzie się skłaniał do rozpoczęcia intensywnych inwestycji m.in. dlatego, że wykorzystanie mocy produkcyjnych jest już stosunkowo wysokie" - powiedział ekonomista.

Dodał, że według oficjalnych danych statystycznych można było zauważyć rosnące w ostatnich latach oszczędności przedsiębiorstw. "Jeżeli do tego dołożymy większą dostępność firm do kredytów m.in. dzięki niższym stopom procentowym i przyjaźniejszą polityką banków i, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną to przedsiębiorstwa zostaną niejako zmuszone do inwestycji. Nie chodzi jedynie o odnowę maszyn i urządzeń, ale przede wszystkim będą musiały inwestować w nowe technologie, robotyzację procesów produkcyjnych" - uważa Mrowiec.

Poziom wykorzystania nowych technologii w Polsce jest wciąż stosunkowo niski, gdyż do tej pory nasz kraj wygrywał z konkurencją głównie poprzez niższe koszty pracy. "Jeżeli firmy rozpoczną takie inwestycje, to będą potrzebowali odpowiednio wykształconych osób do obsługi zaawansowanych technologicznie urządzeń, którym będą musieli zaproponować odpowiednie pensje. To będzie jeden z czynników dynamizacji płac" - wskazał ekonomista.

Ekonomista oczekuje również, że w przyszłym roku powoli będą uruchamiane inwestycje związane z nową perspektywą unijną. "W IV kw. tego roku oczekujemy inwestycji na poziomie 6%. W przyszłym roku wzrośnie ona do 9-10%" - szacuje.

Mrowiec uważa, że pozytywnie na konsumpcję będzie oddziaływał wzrost płac, który wraz ze wzrostem inwestycji będzie pozytywnie wpływał na dynamikę PKB.

"Fundusz płac realnych przekłada się na konsumpcję, a więc i sprzedaż detaliczną, która - jak zakładamy - będzie solidnie rosła. W tym roku oczekujemy, że wzrośnie ona średnio o 3,6% w ujęciu realnym, a w przyszłym roku o 4,6%. Konsumpcja będzie napędzana wzrostem funduszu płac - w tym roku nieco powyżej, a w przyszłym nieco poniżej 5% rok do roku, w ujęciu realnym" - powiedział Mrowiec.

Jego zdaniem, zmiany demograficzne wymuszą wzrost płac w przedsiębiorstwach, a przede wszystkim zostaną podniesione płace najniżej zarabiających osób, a to z kolei wpłynie na szybszy wzrost konsumpcji.

Ekonomista Banku Pekao szacuje, że pod koniec roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrośnie do 10,4% z 9,9% szacowanego przez resort pracy we wrześniu.

"Statystycznie co roku w ostatnich miesiącach roku stopa bezrobocia rosła. Dołek najczęściej notowany był w III kw. Tak jest i w tym roku i nie ma żadnego powodu, dla którego miałoby być inaczej. Natomiast w przyszłym roku spodziewamy się stopy bezrobocia na poziomie 9,8%, a we wrześniu może ona wynieść nawet 9,3%" - dodał.

Wśród czynników, które mogą mieć poważny wpływ na wzrost gospodarczy w Polsce wymienia się wybory parlamentarne w Polsce, jak i spowolnienie w Chinach.

"Zbyt łatwo kłopoty w Chinach przenoszone są na nasz rynek i wydaje mi się również, że ewentualny wpływ na całą Europę jest przesadzony. Nie oznacza to jednak, że banki przestaną analizować to, co się dzieje w tym kraju. Należy jednak pamiętać, że Chiny mają różne instrumenty, które po wprowadzeniu mogą stabilizować sytuację. Poza tym, w dłuższym terminie, jeśli gospodarka w tym kraju nie wzrośnie o 8%, ale np. o 6%, to i tak oznacza to setki miliardów dolarów dodatkowego (względem poprzedniego roku) popytu na towary i usługi" - powiedział Mrowiec.

Dodaje, że wśród czynników wewnętrznych do ryzyk należy zaliczyć ryzyko polityczne. Obietnice wyborcze większości partii mogą bowiem wpłynąć na wydatki budżetowe. "Na razie rynek najwyraźniej nie dyskontuje negatywnego scenariusza z tym związanego. Niemniej jednak w dłuższym terminie jakiekolwiek propozycje dotyczące zwiększenia deficytu nie są dobrymi pomysłami" - podsumował Mrowiec.

Marek Knitter

(ISBnews)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.