Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 18.10.2016 (ISBnews/ Superfund TFI) - Rajd na cenach ropy naftowej zwolnił w ostatnich dniach. Co więcej, w tym tygodniu kontrakty na czarne złoto notują spadek w porównaniu do cen z końca ubiegłego tygodnia. Rynek uspokoił się i przetrawił informację o ograniczeniu produkcji przez kraje kartelu OPEC. O tym na jakich zasadach będzie ono miało miejsce dowiemy się dopiero z końcem listopada.

Po wczorajszym spadku kontrakty na Brent rosną dziś do prawie 52 dolarów za baryłkę. Warto zaznaczyć, że już od ponad dwóch tygodni utrzymują się powyżej ceny 50 dolarów. Rosną też kontrakty na WTI, których cena powróciła ponad poziom 50 dolarów za baryłkę po poniedziałkowej zniżce.

Zapowiadane pierwsze od 2008 roku ograniczenie produkcji surowca przez największych eksporterów ropy ma na celu trwałe umocnienie cen ropy. W zeszłym tygodniu władze Arabii Saudyjskiej zapowiedziały, że rezygnuje z tzw. strategii "pump-and-dump" wprowadzonej w 2014 roku. Kraj ten najbardziej odczuł zapaść na rynku czarnego złota. Arabia po raz pierwszy w historii wypuszcza obligacje na rynek międzynarodowy, by podreperować swój budżet. Deficyt jest tam największy od dwóch dekad. Ten największy eksporter ropy na świecie zamierza zebrać z rynku co najmniej 10 mld dolarów. Arabia planuje także przeprowadzić prywatyzację naftowego potentata Saudi Aramco.

Optymizm co do wzrostów cen ropy wyraźnie widoczny jest nie tylko na wykresie surowca z ostatniego miesiąca, ale także patrząc na rynkowych spekulantów. W ostatnich tygodniach znacznie wzrosła liczba długich pozycji funduszy na teksańską ropę typu crude. Ostatni raz tak duże zaangażowanie w naftowe kontrakty zanotowano w połowie 2014 roku, kiedy to baryłka czarnego złota kosztowała ponad sto dolarów. Należy jednak pamiętać, że taka sytuacja poprzedza lokalne maksima cen, choć nie zawsze oznacza, że dojdzie do korekty.

Kluczowy zatem wydaje się ostatni dzień listopada. Wtedy to, na posiedzeniu OPEC zostaną podjęte szczegółowe decyzje dotyczące tego, jak silnie poszczególne państwa obniżą swoją podaż surowca. Już teraz spekuluje się, że Nigeria, Libia i Iran mogą zostać wyłączone z porozumienia.

Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI

(ISBnews/ Superfund TFI)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.