Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 20.06.2017 (ISBnews/ FxCuffs) - Nowe rekordy na Wall Street, wzrosty na światowych giełdach, globalny wzrost apetytu na ryzyko, dobrze przyjęte przez rynki finansowe wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych we Francji, a także pozytywne dane z rodzimej gospodarki nie przełożyły się w poniedziałek na umocnienie złotego. Ten stracił do głównych walut, reagując na spadek notowań EUR/USD. Dziś szanse na odreagowanie tego ruchu dają publikowane po południu przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w Polsce.

Wtorkowy poranek przynosi niewielkie osłabienie złotego do euro i szwajcarskiego franka, przy jednoczesnej jego stabilizacji w relacji do dolara i funta, po tym jak wczoraj euro podrożało o 0,8 gr, frank i funt po 1,4 gr, a dolar aż o 2,4 gr. Dziś o godzinie 08:05 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2202 zł, CHF/PLN 3,8802 zł, USD/PLN 3,8715 zł, a GBP/PLN 4,8180 zł.

Poniedziałkowa przecena złotego, jaka miała miejsce pomimo obserwowanego na rynkach wzrostu apetytu na ryzyko, była pochodną spadku notowań EUR/USD z 1,12 do 1,1150, co wprost wynikało z podtrzymanych przez Fed oczekiwań na kontynuację zaostrzania polityki monetarnej w USA. Wczoraj dodatkowo atmosferę podgrzał William Dudley, szef oddziału Fed z Nowego Jorku, który powiedział, że wprawdzie inflacja w USA pozostaje niska, ale powinna przyspieszyć w reakcji na poprawę na rynku pracy i wzrost płac.

Wczorajsze osłabienie złotego do głównych walut nie było przypadkiem odosobnionym. Od przeceny tydzień rozpoczęły też inne waluty regionu, w tym m.in. węgierski forint, turecka lira i rumuński lej.

Bez wpływu na notowania złotego pozostały opublikowane w poniedziałek przez GUS dane o płacach i zatrudnieniu w przedsiębiorstwach. W maju przeciętne wynagrodzenie było wyższe aż o 5,4 proc. niż przed rokiem, co jest najwyższą dynamiką od 6 lat, po tym jak w kwietniu wzrost ten sięgnął 4,1 proc. i wobec oczekiwanego wzrostu o 4,85 proc. W tym samym okresie roczna dynamika zatrudnienia ukształtowała się na poziomie 4,5 proc. i była nieco niższa od konsensusu (4,6 proc.). Dane te potwierdzają dobrą kondycję polskiej gospodarki, ale jednocześnie nie wnoszą nic nowego do oglądu sytuacji i przede wszystkim nie zmieniają oczekiwań co do kształtu procesów inflacyjnych oraz przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej.

Znacznie więcej emocji powinny dostarczyć publikowane dziś o godzinie 14:00 majowe raporty o produkcji przemysłowej (prognoza: 8,5 proc. R/R), sprzedaży detalicznej (prognoza: 9,05 proc. R/R) i inflacji producenckiej (prognoza: 2,9 proc. R/R) w Polsce. Szczególnie, że z uwagi na większą liczbę dni roboczych dane o produkcji i sprzedaży najprawdopodobniej będą lepsze niż wskazuje na to rynkowy konsensus. Nie jest wykluczone, że wyniki będą dwucyfrowe.

Zważywszy, że nastroje na rynkach pozostają dobre, a presja na dalszy spadek EUR/USD nieco się zmniejszyła, pozytywne dane z polskiej gospodarki mają szanse wesprzeć dziś złotego. Zwłaszcza, że będą głównym wydarzeniem dnia.

Opisywane raporty, nawet jeżeli produkcja i sprzedaż w maju zanotują dwucyfrowe dynamiki, nie wpłyną jednak na zmianę oczekiwań co do terminu przyszłych zmian stóp procentowych w Polsce. Te są bowiem bardzo mocno zakorzenione. W dalszym ciągu rynkowy konsensus będzie wskazywał, że na taki krok RPP zdecyduje się dopiero w III kwartale 2018 roku. A najprawdopodobniej zrobi to jeszcze później i zgodnie z licznie powtarzanymi sugestiami przez prezesa Glapińskiego, zacznie ona podnosić stopy dopiero w 2019 roku.

Analizując sytuację na polskich parach walutowych z nieco dłuższej perspektywy, wczorajsze osłabienie złotego w reakcji na spadek EUR/USD i równoczesny brak reakcji na świetne dane o płacach nie zaskakuje. Trwająca od grudnia aprecjacja polskiej waluty osiągnęła punkt kulminacyjny na przełomie maja i czerwca. Obecnie wszystkie pozytywne informacje płynące zarówno z rodzimej, jak i globalnej gospodarki są już w cenach, a nowego paliwa do kupna brakuje. Rynek wszedł więc w korektę tego półrocznego trendu, która może przedłużyć się na wakacje.

Marcin Kiepas

główny analityk Fundacji FxCuffs

(ISBnews/ FxCuffs)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem