Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 29.06.2017 (ISBnews) - Zapowiadane przez Ministerstwo Finansów wdrożenie od 2018 r. podzielonej płatności VAT (tzw. split payment) może mieć negatywne konsekwencje w postaci ograniczenia płynności firm, jednak pesymistyczny scenariusz nie musi się zrealizować, o ile przedsiębiorstwa odpowiednio przygotują się do tej zmiany, uważa główny ekonomista Sagan Consulting Marek Sagan.

Resort zapowiadał, że dobrowolny split payment wejdzie w życie od 1 stycznia 2018 r., a jego obligatoryjność będzie później wprowadzana etapowo.

"Wprowadzenie split payment (modelu podzielonej płatności) spowoduje, że przedsiębiorcy nie będą otrzymywać od kontrahentów wartości brutto z opłaconych faktur VAT. W ich dyspozycji będzie kwota netto, zaś wartość podatku VAT będzie kierowana na wydzielone konta, do których dostęp będzie dla przedsiębiorców w zasadzie niemożliwy. Spowoduje to ubytek środków obrotowych w firmach, które dotychczas mogły zwykle do 25 dnia kolejnego miesiąca obracać pieniędzmi na VAT" - czytamy w komunikacie.

Jednakże prezes Sagan Consulting podkreśla, że wprowadzenie split payment może być dla przedsiębiorstw - wbrew pozorom - bardzo dużą szansą. "Wszystko zależy od tego, jak się do tego przygotują pod kątem planowania płynności finansowej oraz zapotrzebowania na środki obrotowe" - powiedział Sagan, cytowany w komunikacie.

Sagan Consulting zwraca uwagę, że brak przygotowania w tym zakresie może spowodować w nieodległej przyszłości deficyt środków obrotowych, a to z kolei powoduje typowe problemy: utrudnia terminowe płatności do kontrahentów oraz uniemożliwia wykorzystanie potencjału sprzedażowego i produkcyjnego firmy.

"Nasze doświadczenia z ostatnich kilkunastu lat pokazują, że w sytuacji ograniczenia środków obrotowych (deficytu kapitału obrotowego), zwiększenie sprzedaży lub produkcji paradoksalnie powoduje jeszcze większe problemy z płynnością i może doprowadzić do upadłości firmy" - zauważył Sagan.

Innymi konsekwencjami wpływającymi na standing finansowy jest zmniejszenie wolumenu zobowiązań handlowych wynikające ze zmniejszenia zakupów, zmniejszenie limitów kredytowych oraz limitów ubezpieczenia należności dostawców firmy wynikające z pogorszenia rentowności i płynności. Do tego należy dołożyć również ryzyko złamania kowenantów istniejących kredytów i zagrożenie ich wypowiedzenia przez banki lub pogorszenia ich warunków.

"Zapominanym czynnikiem jest przejmowanie przez konkurencję klientów, których firma nie będzie w stanie obsłużyć z powodów opisanych powyżej. Ta sytuacja jest też szansą dla konkurentów z mocniejszym finansowaniem" - dodał prezes.

Aby zmiany legislacyjne obniżające płynność stały się źródłem przewagi konkurencyjnej, a nie gwoździem do trumny, potrzebne jest wczesne przygotowanie się na niezbędne zmiany. Konieczna jest znajomość punktu wyjścia, a więc analiza ekonomiczna firmy i sprawdzenie jej standingu finansowego. Stawienie czoła ograniczeniu płynności w firmie wymaga przygotowania dla niej dedykowanego modelu finansowego, który uwzględni liczne zmiany zachodzące w jej otoczeniu, a nie tylko finansowy wymiar zmian wdrażanych przez MF. Modele takie weryfikują obecne i przyszłe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy i kapitał długoterminowy w kontekście posiadanych możliwości finansowania. Weryfikują również poziomy najistotniejszych wskaźników finansowych zarówno w ujęciu bieżącym, jak i planowanych na zakończenie kwartału czy roku.

"Przygotowana firma może nie tylko przetrwać zmniejszenie okresowych wpływów z VAT, ale będzie też mieć możliwość obsłużenia klientów/projektów przejętych od mających problemy płynnościowe konkurentów." - przewiduje Sagan.

"W stabilnych warunkach przejęcie tych klientów byłoby znacznie trudniejsze i wymagało odpowiednich nakładów marketingowo-sprzedażowych" - dodał ekspert.

Dodatkowo firma mająca swobodniejszy dostęp do płynnych środków finansowych może łatwo zamienić wypracowaną nadwyżkę na dodatkową rentowność. Najprostszym przykładem jest uzyskanie lepszej ceny za skrócenie terminu płatności do dostawcy lub za dłuższy termin dla odbiorcy.

"Każda zmiana wprowadza niepewność i w konsekwencji większą ostrożność, również w instytucjach finansowych. Warto więc pomyśleć już teraz o pozyskaniu dodatkowych zdolności zakupowych 'na zapas' pod potencjalne przyszłe potrzeby" - podsumował Sagan.

(ISBnews)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem