Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 18.07.2017 (ISBnews/ FxCuffs) - Słaba passa dolara trwa dalej. Wtorkowy poranek przynosi silną wyprzedaż amerykańskiej waluty na świecie. I tak kurs EUR/USD rośnie o 0,4 proc. do 1,1525, testując poziomy nieoglądane od maja 2016 roku. Notowania USD/PLN spadają zaś 0,4 proc. do 3,6450 zł i są najniżej od sierpnia 2015 roku.

Za przeceną "zielonego" tym razem stoją już nie tylko rozczarowujące dane z gospodarki USA, które odsuwają w czasie oczekiwania na kolejną podwyżkę stóp procentowych przez Fed, ale obawy o skuteczność polityki prowadzonej przez prezydenta Donalda Trumpa. Nadzieje na to, że Trump razem z republikańską większością w Kongresie będzie prowadził reganowską politykę gospodarczą wprawdzie już dawno zostały rozwiane, ale obecnie pojawiają się obawy, czy prezydent będzie sprawnie współpracował z Republikanami. Te obawy wybrzmiały na nowo po tym, jak kolejnych dwóch senatorów tej partii zapowiedziało, że nie poprze proponowanych przez Trumpa zmian w systemie ochrony zdrowia.

Słaby sentyment do dolara. Brak potencjalnych czynników mogących go wesprzeć. Jak również oczekiwana po południu publikacja, jak się oczekuje dobrych, danych o płacach i zatrudnieniu w Polsce, mogą dalej tworzyć presję na spadki USD/PLN. Szczególnie, że sytuacja na wykresie USD/PLN, po tym jak w ubiegłym tygodniu została przełamana strefa wsparcia 3,69-3,70 zł, sugeruje teraz szybkie zejście do 3,60 zł.

Słabnący dolar to przysłowiowa woda na młyn dla złotego, który we wtorek zyskuje również do innych walut. W tym do szwajcarskiego franka. Jego notowania spadają o 0,2 proc. do 3,7970 zł. To najniższy kurs od załamania w styczniu 2015 roku. I prawdopodobnie jeszcze nie ostanie słowo strony podażowej. Kurs CHF/PLN przełamał bowiem strefę wsparcia 3,7994-3,80 zł, jaką tworzyło minimum z maja i psychologiczny poziom 3,80 zł. To otwiera drogę do dalszych spadków. Gdyby jednak wspomniane wsparcie zostało obronione na koniec dnia, a frank wrócił zauważalnie powyżej 3,80 zł, to pojawiłby się cieć szansy na zmianę układu sił.

Złoty zyskuje też do funta. Rano notowania GBP/PLN spadają do 4,7741 zł z 4,78 zł w poniedziałek na koniec dnia. O ile o losach USD/PLN, CHF/PLN i EUR/PLN zdecydują dziś nastroje na rynkach globalnych oraz popołudniowe dane z rodzimej gospodarki, to już kluczowe znaczenie dla funta będą miały publikowane o godzinie 10:30 dane o inflacji konsumenckiej (CPI) i producenckiej (PPI) w Wielkiej Brytanii. Rynek oczekuje w czerwcu stabilizacji inflacji CPI na poziomie sprzed miesiąca, przy jednoczesnym lekkim spadku PPI. Odczyty powyżej prognoz mógłby nieco zwiększyć prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych przez Bank Anglii, który, jak się obecnie oczekuje, może na taki krok zdecydować się dopiero w 2019 roku. Tym samym dane o wyższej inflacji będą wsparciem dla funta. I odwrotnie.

Niewiele dzieje się natomiast na EUR/PLN. Notowania tej pary pozostają stabilne na poziomach z poniedziałkowego zamknięcia, a za euro trzeba zapłacić 4,2018 zł. Ta konsolidacja, po tym jak w ubiegłym tygodniu kurs spadł z okolic 4,24 zł, może przedłużyć się do środy lub nawet czwartku. Tego pierwszego dnia zostaną bowiem opublikowane, kluczowe z punktu widzenia oceny koniunktury w Polsce, dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. W czwartek zaś zaplanowane jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, czyli główne wydarzenie obecnego tygodnia.

Analiza sytuacji na wykresie EUR/PLN wskazuje na możliwość spadku euro w najbliższym czasie poniżej 4,20 zł, ale nie niżej niż 4,15-4,18 zł.

Marcin Kiepas

główny analityk Fundacji FxCuffs

(ISBnews/ FxCuffs)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.