Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 09.08.2017 (ISBnews/ FxCuffs) - Ostatnie dni przyniosły nieznaczne osłabienie złotego na fali spadku notowań EUR/USD oraz niewielkiego pogorszenia klimatu inwestycyjnego na świecie (wzrost napięcia geopolitycznego na linii USA - Korea Południowa, spadki na giełdach). Póki co zmiany te jednak mają korekcyjny charakter, a kluczowe z punktu widzenia polskiej waluty będą piątkowe dane o inflacji w USA.

W środę rano za euro trzeba było zapłacić 4,2640 zł, czyli o 2 gr więcej niż na zamknięciu poprzedniego tygodnia. Dolar kosztował 3,6305 zł. Brytyjski funt 4,7190 zł. Szwajcarski frank 3,75 zł. Ta ostatnia waluta, w odróżnieniu od trzech pozostałych, których notowania rano pozostają stabilne, drożej dziś aż o 2,2 gr. To reakcja na kontynuację wczorajszych spadków EUR/CHF, które sprowadziły notowania do poziomu 1,1370 z 1,1440 we wtorek.

Dzisiejsze kalendarium, podobnie jak to miał miejsce wczoraj, jest praktycznie puste. Jedyne liczące się dane zostały opublikowane w nocy. Był to raport o inflacji w Chinach. W lipcu inflacja konsumencka obniżyła się do 1,4 proc. rok do roku z 1,5 proc. miesiąc wcześniej, podczas gdy oczekiwano jej stabilizacji. Inflacja producencka zaś zgodnie z prognozami pozostała na poziomie 5,5 proc. Dane te mają lekko negatywną wymowę, gdyż mogą sugerować problemy tamtejszej gospodarki z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego.

W kolejnych godzinach zostaną opublikowane m.in. dane o inflacji w Czechach, raport o kosztach i wydajności pracy w USA, a wieczorem decyzję ws. stóp procentowych będzie podejmował Bank Rezerw Nowej Zelandii (stopy bez zmian, główna 1,75 proc.). Tyle tylko, że wszystkie te "figury" nie znajdą większego przełożenia na notowania złotego. To oznacza, że pozostanie on pod głównym wpływem wahań EUR/USD oraz zmieniających się nastrojów na rynkach globalnych.

Znacznie ciekawiej pod tym względem będzie w czwartek i piątek. Wówczas to właśnie dane makroekonomiczne zaczną odgrywać pierwszoplanową rolę. W czwartek zostaną opublikowane m.in. dane o inflacji producenckiej w USA, które wprost będą odnoszone do przyszłych decyzji Fed, mając pośredni wpływ na notowania złotego i innych walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących. Z Wielkiej Brytanii zaś napłyną dane o produkcji przemysłowej, co będzie mieć bezpośredni wpływ na notowania funta.

W piątek w centrum uwagi znajdą się, kluczowe w całym tygodniu, lipcowe dane o inflacji konsumenckiej w USA. Ich interpretacja będzie wspierana przez zaplanowane na ten sam dzień wystąpienia Kaplana i Kashkari z Fed. I to one zdecydują o tym, czy obserwowane w ostatnich dniach osłabienie złotego pogłębi się, czy jednak bardzo szybko się zakończy.

Drugoplanową rolę we wspomniany piątek odegrają zaś polskie dane o inflacji oraz raport o naszym bilansie płatniczym. Rodzime "figury" zaczną całkowicie determinować notowania złotego dopiero w przyszłym tygodniu, gdy m.in. zostaną opublikowane raporty o polskim PKB za II kwartał, a także lipcowe dane o płacach, zatrudnieniu, produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.

Układ sił na wykresach polskich par wskazuje, że wzrost notowań EUR/PLN o 2 gr w tym tygodniu jest ruchem w ramach trendu bocznego 4,2357-4,2710 zł. Wzrosty USD/PLN i CHF/PLN są korektą techniczną wywołaną spadkami notowań EUR/USD i EUR/CHF, która nie zakończy się jeżeli wcześniej nie zakończą się trendy wzrostowe na wymienionych parach. Kurs GBP/PLN zaś pozostaje w dwumiesięcznym kanale spadkowym, którego górne ograniczenie aktualnie znajduje się na poziomie 4,80 zł.

Marcin Kiepas

główny analityk Fundacji FxCuffs

(ISBnews/ FxCuffs)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem