Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 19.09.2017 (ISBnews) - W 2 tygodnie euro podrożało w relacji do złotego o 7 groszy i obecnie trzeba za nie zapłacić prawie 4,30 zł, czyli tyle co w połowie sierpnia, gdy było ono najdroższe od marca br. U źródeł tego wzrostu, który skorelowany był z podobnym osłabieniem węgierskiego forinta, znalazły się z jednej strony obawy przed narastającym sporem na linii polski rząd - Komisja Europejska, a z drugiej powrót strachu związanego z prawdopodobną grudniową podwyżką stóp procentowych przez Fed.

W to wszystko wpisały się coraz liczniejsze wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej (w tym wczorajsza wypowiedź Jerzego Kropiwnickiego) mogące sugerować, że pomimo świetnych danych płynących z polskiej gospodarki, na pierwszą podwyżkę stóp procentowych przyjdzie nam zaczekać do 2019 roku. To dłużej niż obecnie zakłada rynkowy konsensus, wskazujący na ostatni kwartał 2018 roku.

Bariera 4,30 zł na EUR/PLN, z uwagi na swe duże znaczenie, powinna zatrzymać wzrost notowań wspólnej waluty. Jej przełamanie wymagać będzie bowiem pojawienie się nowych silnych impulsów. Tymczasem takowych brak na horyzoncie. Przynajmniej w krótkim terminie.

We wtorek nastroje na krajowym rynku walutowym będą z jednej strony kształtowane przez publikowane dziś przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) dane makroekonomiczne. Z drugiej zaś przez wyczekiwanie na główne rynkowe wydarzenie tygodnia, czyli jutrzejsze wyniki posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed).

O godzinie 14:00 GUS opublikuje sierpniowe dane o produkcji przemysłowej (prognoza: 6 proc. R/R), sprzedaży detalicznej (prognoza: 7,1 proc. R/R) i cenach produkcji w Polsce (prognoza: 2,85 proc. R/R). Nie jest wykluczone, że po wczorajszych zaskakująco dobrych danych o płacach, dzisiejsze raporty nieco rozczarują. Zwłaszcza produkcja i sprzedaż mogą nie sprostać oczekiwaniom. To byłby lekko negatywny impuls dla złotego, wzmacniający jednocześnie wymowę ostatnich gołębich wypowiedzi członków RPP. Nie mniej jednak nawet takie słabsze dane, nie przekreślą szans na przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce w III kwartale powyżej 4 proc. Stąd też ogólne spojrzenie na gospodarkę nie zmieni się. Inną sprawą jest to, że te dobre wyniki gospodarki są już zdyskontowane.

Drugim czynnikiem determinującym zachowanie złotego będzie oczekiwanie na wyniki posiedzenia Fed. Należy oczekiwać, że w środę stopy procentowe w USA nie zostaną zmienione, ale pojawi się sugestia ich podwyżki w grudniu, a także zapadnie decyzja odnośnie ograniczenia bilansu banku centralnego. W efekcie dolar mógłby nieco się umocnić, a waluty rynków wschodzących nieco się osłabić. Nie mniej jednak dopiero, gdy znane będą już wyniki posiedzenia. Natomiast samo oczekiwanie na nie powinno skutkować mniejszą zmiennością na rynku walutowym.

O godzinie 08:05 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2950 zł, USD/PLN 3,5840 zł, CHF/PLN 3,73 zł, a GBP/PLN 4,8530 zł. Co oznacza wyższe kursu euro i funta niż wczoraj na koniec dnia, a także niższy dolara i szwajcarskiego franka. Mając na uwadze ewentualne rozczarowujące dzisiejsze dane z Polski, a także ryzyko wynikające z posiedzenia Fed, na koniec notowań możliwe jest osłabienie złotego do wszystkich czterech walut. Aczkolwiek w przypadku EUR/PLN, tak jak to zostało wykazane na samym początku, bariera 4,30 zł powinna zostać obroniona.

Marcin Kiepas

niezależny analityk

(ISBnews)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem