Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 12.12.2017 (ISBnews) - Biorąc pod uwagę tendencję do tworzenia coraz większych organizmów bankowych w Europie, warto poddać analizie koncepcję połączenia PKO Banku Polskiego z Bankiem Pekao, uważa prezes akcjonariusza Pekao - Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys. Zwrócił uwagę, że nawet połączone PKO BP i Pekao jest relatywnie małe w skali europejskiej.

"Jako PFR mam 12% akcji Pekao. Abstrahując od tego, czy jako PFR mamy udziały w Pekao, czy nie, ale patrząc z perspektywy całego sektora i patrząc na rynek lokalny, oczywiście, połączenie takich dwóch banków to duża koncentracja na tym rynku" - powiedział Borys w wywiadzie dla radia Tok FM.

Podkreślił jednak, że warto wziąć pod uwagę to, co się dzieje w UE, czyli zacieśnianie współpracy w ramach strefy euro, plany zbudowania unii bankowej. W wielu krajach mówi się o tym, że w Europie powstanie w przyszłości 5-7 dużych paneuropejskich banków uniwersalnych, trochę tak jak w USA, wskazał.

"I część krajów taki kierunek bardzo mocno wspiera. Jeżeli jako Polska chcielibyśmy się w tym odnaleźć, czyli mieć również silną polską instytucję bankową o takim znaczeniu europejskim, to nawet połączone PKO BP i Pekao jest relatywnie małe, natomiast w Hiszpanii taki manewr przeprowadzono w latach 90. - Santander połączył się z drugim największym bankiem" - dodał prezes.

W momencie, kiedy Santander stał się silnym bankiem na rynku lokalnym, dokonał ekspansji międzynarodowej, wskazał.

"Ja uważam, że przynajmniej koncepcyjnie warto taki scenariusz rozważać. Analiza powinna być głównie po stronie Pekao - czy chce pójść w fuzję z Aliorem, to wtedy nie ma już połączenia z PKO BP, czy jednak dajemy sobie czas i analizujemy inne scenariusze" - podsumował Borys.

W ub. tygodniu "Rzeczpospolita" podała, że z informacji ze źródeł zbliżonych do obu instytucji wynika, iż celem na 2018 rok jest połączenie PKO BP i Pekao, a liczne spotkania w tej sprawie już się odbyły. Prezesem połączonego banku miałby zostać Michał Krupiński, kierujący dziś Pekao, natomiast Zbigniew Jagiełło, obecny prezes PKO BP, miałby stanąć na czele rady nadzorczej, której kompetencje zostałyby rozszerzone. Oba banki zaprzeczyły następnie tym informacjom.

Jak wskazywała "Rz", gdyby doszło do fuzji PKO BP i Pekao, mających odpowiednio 9,4 mln i 5,4 mln klientów, powstałby bank z 34-proc. udziałem w polskim rynku kredytów i depozytów, wyprzedzający resztę graczy o udziałach ok. 10%.

(ISBnews)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.