Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 23.01.2019 (ISBnews) - Gospodarka Unii Europejskiej zyskałaby ok. 200 mld euro rocznie, gdyby nie borykała się z protekcjonizmem wewnętrznym, wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

"Wymiana handlowa pomiędzy państwami członkowskim w 2016 roku wyniosła ponad 3 bln euro. wymiana handlowa jest bardzo istotna wewnątrz UE. Gdyby barier protekcjonistycznych nie było, mielibyśmy większą wartość dodaną w gospodarce unijnej, która zyskałaby 183 mld euro - tj. 1,2% PKB" - powiedział dyrektor PIE Piotr Arak podczas konferencji prasowej.

Z raportu wynika, że o 10% wzrosła liczba barier handlowych zgłoszonych przez europejskich eksporterów w 2016 r.

Raport wykazał również, że kraje o największej liczbie postępowań o naruszenie prawa unijnego dotyczących wspólnego rynku to Hiszpania, Niemcy i Włochy, a od 2005 roku państwa z tzw. "starej" Unii Europejskiej przyznały ok. dziewięciokrotnie więcej pomocy publicznej (średnio 65 mld euro rocznie) niż kraje ?nowej" Unii (7 mld euro).

"Jednolity rynek europejski to fundament UE - mówimy o kwestii fundamentalnej. Bardzo często spotykamy się z sytuacją, gdy działania poszczególnych krajów UE uderzają w zaufanie do tego jednolitego rynku. Potrzebujemy debaty w Europie i refleksji pragmatycznej. Jeżeli będziemy stosować protekcjonizm, to kosztem wzrostu gospodarczego UE - to nie jest tylko upominanie się o swoje interesy państwowe, ale o konkurencyjność unijnej gospodarki jako jednolitego rynku europejskiego. Zauważamy postępy KE w kwestii protekcjonizmu , ale zauważamy też słabości, uwzględnione w raporcie. Jesteśmy o krok przed nowa kadencja PE i jest to okazja by omawiać problem protekcjonizmu" - powiedział wiceminister przedsiębiorczości i technologii Marcin Ociepa podczas konferencji.

"Chcemy wesprzeć polskich przedsiębiorców - utworzyć polskie centrum lobbingowe w Brukseli jako wsparcie dla polskich przedsiębiorców - wsparcie merytoryczne, infrastrukturalne" - zapowiedział Ociepa.

"Działania Unii sprzyjające protekcjonizmowi mogą być skierowane 'na zewnątrz' przez bariery taryfowe dla partnerów handlowych Unii, ale także do wewnątrz i tym samym szkodzić wspólnemu rynkowi. Bariery taryfowe, czyli cła, zakazy importu, ograniczenia i kontyngenty importowe to tradycyjne narzędzia protekcjonistyczne. Do najbardziej wyrafinowanych należą bariery pozataryfowe, takie jak: nadmierna regulacja, ulgi podatkowe czy bezpośrednie transfery pieniężne" - czytamy w raporcie.

Komisja Europejska prowadzi najwięcej postępowań o naruszenie prawa unijnego przeciwko państwom ?starej" Unii, takim jak Hiszpania, Niemcy czy Włochy. Pod względem "systemowych" naruszeń zasad wspólnego rynku najwięcej spraw toczy się przeciwko Niemcom. W sprawach o naruszenie prawa unijnego Komisja stosuje też środki o charakterze ?przewlekającym" częściej wobec państw ?starej" (szczególnie wobec Niemiec) niż ?nowej" Unii, podano także.

"Nowe kraje Unii nie inwestują w lobbing, firmy nie mają tej świadomości, że jest on potrzebny. Państwa takie, jak Niemcy zdecydowanie więcej inwestują w takie działania. Państwa nowej Unii nie postrzegają tego tak priorytetowo" - ocenił autor raportu Piotr Semeniuk podczas konferencji.

Przykłady protekcjonizmu wewnątrzunijnego to m.in. podatek od sprzedaży detalicznej, nowelizacja dyrektywy w sprawie delegowania pracowników, regulacje dotyczące środków biobójczych, duński system RUT, wskazano w raporcie.

(ISBnews)

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem