Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 15.11.2019 (ISBnews) - Pierwsze miejsce w rankingu top 10 polskich lotnisk pod względem największych opóźnień i odwołanych połączeń zajął w III kw. br. Port Lotniczy we Wrocławiu, zaś na kolejnych miejscach uplasowały się stołeczne Lotnisko Chopina i port Szczecin-Goleniów, wynika ze Sky Ranking, przygotowanego przez firmę Givt, zajmującą się uzyskiwaniem odszkodowań od linii lotniczych za opóźnione lub odwołane loty oraz w przypadku odmowy wejścia na pokład.

"Kluczem do sukcesu gospodarczego, a także sukcesu w branży lotniczej Polski, jest jej stabilność. Dyspozycyjność na lotniskach i brak strajków pomogły utrzymać tę równowagę. Zwiększona liczba lotów, wsparta liczną diasporą pracowników w Europie, miały mały wpływ na zakłócenia lotów między trzecim kwartałem 2018 r. a analogicznym okresem roku 2019. Wszystkie duże polskie porty lotnicze doświadczyły średnio o 44% mniej zakłóceń. Wyjątkiem jest lotnisko w Szczecinie, gdzie wzrost zakłóceń spowodowany był głównie opóźnieniami na lotniskach w Londynie, które stanowią 20% wszystkich lotów pasażerskich" - czytamy w komunikacie.

Port Lotniczy we Wrocławiu odnotował 1,44% zakłóceń w III kw. br. (wobec 2,02% rok wcześniej), Lotnisko Chopina - 1,2% (wobec odpowiednio 1,71%), a Szczecin-Goleniów - 1,16% (wobec 0,85%).

Na 8. miejscu w tym rankingu znalazło się lotnisko Warszawa-Modlin z 0,63% zakłóceń (wobec 1,19% rok wcześniej).

"W Polsce 77% lotów obsługują 3 linie: Ryanair, LOT i Wizz Air. PLL LOT, obsługujące w większości loty krajowe, zmniejszyły liczbę zakłóceń o jedną trzecią. Ryanair, tak jak Norwegian, KLM, easyJet i Lufthansa, też mogą się pochwalić większą punktualnością. Najgorszy wynik, bo ponad 80% wzrost zakłóceń, ma Wizz Air - to konsekwencja sytuacji, które występują na lotniskach w Londynie. Mimo to, 0,7-procentowe wystąpienie zakłóceń nadal plasuje się o wiele lepiej w porównaniu do innych linii lotniczych" - czytamy dalej w materiale.

Givt szacuje, że w I-III kw. 2019 r. w Europie liczba wykonywanych połączeń zwiększyła się blisko o 100 tysięcy lotów, w porównaniu z pierwszymi trzema kwartałami roku 2018. Jednocześnie zwraca uwagę, że wzrost liczby połączeń nie wpłynął negatywnie na liczbę zakłóconych lotów. Wręcz przeciwnie - skala ta znacząco się zmniejszyła, dzięki spadkowi cen paliwa, zminimalizowanym akcjom strajkowym oraz zwiększeniu zatrudnienia wśród personelu.

"Tanie linie lotnicze, jak Ryanair i Wizz Air, poczyniły ogromne postępy i ograniczyły liczbę występujących zakłóceń o 25% w porównaniu z trzecim kwartałem 2018 r. Całkowicie odwrotna sytuacja obrazuje się natomiast w British Airways. Linia odnotowała wzrost liczby zakłóconych połączeń o 200%, w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, a wszystko przez problemy w zakresie bezpieczeństwa, awarie komputerów oraz strajki pilotów. Wpadka w informowaniu klientów o rzekomo odwołanych lotach tylko przybiła gwóźdź do trumny, jeszcze bardziej nadwyrężając zaufanie klientów przewoźnika" - napisano też w komunikacie.

Najwyższe pozycje w "top 10" europejskich linii z największym współczynnikiem zakłóconych lotów w III kw. br. zajęły: British Airways (4,6% wobec 1,5% rok wcześniej), Vueling (2,3% wobec 2,9%) oraz easyJet (1,5% wobec 1,7%).

"Ważnym jest, aby poprawnie rozróżniać strajki pracowników linii lotniczych od strajków organizowanych przez pracowników lotniska. Strajki obsługi bagażowej czy kontrolerów ruchu lotniczego uważane są za tak zwane okoliczności nadzwyczajne, które wyłączają odpowiedzialność przewoźnika od wypłaty odszkodowania. Jeśli jednak strajkują pracownicy linii lotniczej, pasażerowie mogą ubiegać się o odszkodowanie, ponieważ może być wówczas należne" - skomentowała główny prawnik w Givt Elżbieta Tyszka, cytowana w komunikacie.

W III kwartale, w szczytowych miesiącach letnich, większość przewoźników nie miała problemów, a tani przewoźnicy tacy, jak Ryanair i Wizz Air przodowali w niskiej liczbie zakłóconych lotów, pomimo strajku brytyjskich pilotów Ryanair i strajku bagażowego na lotnisku Londyn-Luton, podkreślono w materiale.

"Duży wpływ na te wyniki miały koszty bieżące. Koszt paliwa lotniczego do silników odrzutowych był wysoki przez cały rok 2018 (według IATA, wynosił 94 USD za baryłkę w maju 2018 r., w porównaniu do 80 USD w maju tego roku). To około 50% więcej niż w maju 2017 r. i o 17,5% więcej niż obecny koszt" - czytamy dalej.

Jeśli lot się opóźnił lub został odwołany, na złożenie roszczenia o odszkodowanie lotnicze pasażerowie mają 3 lata. Czas ten nie jest stały dla wszystkich linii; różni się w zależności od miejsca roszczenia:

? 6 miesięcy w Rumunii

? 1 rok w Belgii i Polsce

? 2 lata w Chorwacji, Holandii, Słowenii, Szwajcarii, we Włoszech, na Łotwie, Malcie i Islandii

? 3 lata w Austrii, Bułgarii, Czechach, Danii, Estonii, Finlandii, Niemczech, Litwie, Norwegii i Portugalii

? 5 lat we Francji, Grecji, na Węgrzech, w Szkocji i Hiszpanii

? 6 lat na Cyprze, w Irlandii i Wielkiej Brytanii

? 10 lat w Luksemburgu i Szwecji, przypomina Givt.

(ISBnews)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.