Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 04.02.2020 (ISBnews) - O ile nie nastąpi nagłe załamanie globalnych trendów, rok 2020 może być dobrym okresem dla polskiej giełdy, w szczególności małych i średnich spółek, uważa zarządzający funduszami w Skarbiec Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Michał Stalmach. Według niego, potencjał wzrostu dla polskiej giełdy w tym roku to solidne kilkanaście procent, zaś zagregowane zyski notowanych na GPW spółek mogą wzrosnąć o 9% r/r.

"Prognozy ekonomistów zakładają, że spowolnienie dynamiki wzrostu PKB będzie raczej łagodne, do tego jest spodziewane, więc nie powinno stanowić negatywnego czynnika dla zachowania indeksu polskich akcji. Poważniejszego ryzyka upatrujemy ze strony czynników specyficznych dla naszego rynku (temat kredytów CHF, zagraniczne przepływy kapitału, geopolityka, itd.). Dlatego jesteśmy pozytywnie nastawieni wobec możliwości, jakie stawiać będzie przed nami polski rynek w 2020 roku. Czy tego już gdzieś nie widzieliśmy? Pomimo spowalniającej globalnej gospodarki, giełdowe indeksy - czy to amerykański czy niemiecki - dostarczyły ponad 25-procentowe stopy zwrotu w 2019 roku" - napisał Stalmach w opracowaniu "Perspektywy rynkowe na 2020 rok".

"Jeśli przyjąć scenariusz bazowy, że strona kupująca wykorzysta efekt dyskonta w wycenie i będzie dążyć do powrotu w kierunku wieloletnich średnich, a prognoza wzrostu skumulowanego zysku spółek z WIG to 9%, okazuje się, że teoretycznie potencjał wzrostu dla polskiej giełdy to solidne kilkanaście procent" - dodał.

Skarbiec TFI oczekuje, że w 2020 r. napływy do pracowniczych planów kapitałowych (PPK) wyniosą 1,7 mld zł (przy 35% partycypacji). Z kolei zakupy dokonywane przez otwarte fundusze emerytalne (OFE) mogą w 2020 roku wynieść około 1 mld zł, zakładając również sprzedaż przez OFE akcji w dwóch dużych toczących się wezwaniach.

"Łącznie stanowiłoby to kwotę ponad 2 mld zł (zakładamy, że 30% części udziałowej będzie lokowana w akcje zagraniczne). Realizacja takiego scenariusza stanowi swoisty 'game changer' dla zachowania polskiej giełdy. Powyższy wpływ będzie w szczególności dotyczyć małych i średnich spółek, na które oddziałują przede wszystkim środki pochodzące od krajowych inwestorów, przez wzgląd płynności pozostając poza radarami inwestorów zagranicznych" - stwierdził zarządzający.

Zarządzający nie zgadza się z opiniami, według których to spółki z WIG20 (a w opinii niektórych - wprost spółki państwowe), są głównym beneficjentem programu PPK.

Z oczekiwanych 1,7 mld zł środków z PPK do spółek z indeksu WIG20 trafi - według niego - ok. 0,75 mld zł, zaś do małych i średnich spółek (tzw. "misiów") - ok. 0,45 mld zł.

"Z kolei obroty na GPW w 2019 roku wyniosły 191,3 mld zł, w tym 162,6 mld zł przypadało na WIG20 oraz 28,7 mld zł na pozostałe spółki. Zestawiając zatem historyczne obroty z prognozowanymi napływami, nominalnie więcej zyskałyby 'blue chips', jednak relatywnie napływ na 'misie' ma szansę być zdecydowanie bardziej odczuwalny (może być 3x większy)" - uważa Stalmach.

"Duże spółki pozostają pod wpływem polityki, które to ryzyko dało się ponownie odczuć inwestorom m.in. poprzez nieoczekiwane zmiany w zarządzie Pekao czy wezwanie PKN Orlen na Energę, które zrodziło typowanie kolejnych przejmujących i silne przeceny spółek o dobrej sytuacji bilansowej. Poza tym największe spółki pozostają pod wpływem trudnych do przewidzenia globalnych przepływów kapitału z funduszy pasywnych. Brak powyższych ryzyk w sektorze prywatnych spółek 'misiowych', którymi zainteresowanie wykazują przede wszystkim krajowi inwestorzy, wydaje się być silnym argumentem na ich korzyść. Ponadto relatywnie lepsze momentum wynikowe w 'misiach' niż blue chips (o kilka punktów procentowych, które to może się jeszcze rozszerzyć przy rosnących rezerwach na kredyty frankowe), w połączeniu z ich atrakcyjniejszą wyceną mnożnikową i wyższymi stopami dywidend, łącznie przekłada się na wyższą oczekiwaną stopę zwrotu. Utwierdza nas to w przekonaniu, że w swojej podgrupie małe i średnie spółki prezentują się zdecydowanie bardziej atrakcyjnie" - argumentował Stalmach.

Wymienił on także "kilka czynników, które mogłyby zaskoczyć 'na plus'" w 2020 roku.

"Zaczynając globalnie: (i) walka o reelekcję przez prezydenta Trumpa i deeskalacja 'wojny' handlowej oraz (ii) długo oczekiwane osłabienie USD, wspierające napływy do funduszy rynków rozwijających. Schodząc na poziom lokalny, wymienilibyśmy: (i) rosnący stopień partycypacji w PPK, (ii) korzystne informacje z 'frontu' banki - klienci w sporach o kredyty walutowe, (iii) napływy do TFI oraz (iv) dalsze wsparcie konsumenta w toczącej się kampanii prezydenckiej. Ponadto wydaje się, że poprzez negatywne postrzeganie spółek państwowych i sektora bankowego sentyment do GPW jest obecnie bardzo słaby. W naszej ocenie, taki rozkład szanse/ryzyka daje podstawy sądzić, że przy nawet niewielkiej poprawie w tym zakresie jest potencjał do re-ratingu wskaźników. Podsumowując, wydaje nam się, że o ile nie doświadczymy nagle załamania globalnego sentymentu, to może być to dobry rok dla polskiej giełdy, w szczególności małych i średnich spółek" - napisał zarządzający.

(ISBnews)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.