Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawa, 19.03.2020 (ISBnews/ Superfund TFI) - Inwestorzy na rynku ropy naftowej w ostatnim czasie nie mogą narzekać na brak emocji. Notowania tego surowca notują jedną nerwową sesję za drugą, przy czym na rynku tym nieustannie dominuje pesymizm.

Cena ropy naftowej wczoraj zanotowała kilkunastoprocentowe zniżki. Notowania ropy gatunku WTI sięgnęły chwilowo do okolic 20 USD za baryłkę. To najniższe poziomy cen tego surowca od 2002 roku. Niewiele lepiej wygląda sytuacja na wykresie cen ropy typu Brent, gdzie również notowania zeszły do najniższych poziomów od kilkunastu lat, ocierając się o okolice 25 USD za baryłkę. Dzisiaj rano widzimy silne odreagowanie na rynku czarnego złota, na ten moment jest jednak za wcześnie na wyciąganie optymistycznych wniosków.

Bez względu na dzisiejszy optymizm ceny ropy naftowej są obecnie niższe niż podczas krachu finansowego z lat 2008-2009 oraz niższe niż po gwałtownej przecenie ropy naftowej w latach 2014-2016. Odczuwają to już istotnie producenci ropy naftowej, którzy są zmuszeni do rywalizacji cenowej w celu utrzymania swojego udziału w rynku.

Wojna cenowa rozpoczęła się od państw OPEC, głównie Arabii Saudyjskiej, po braku przedłużenia porozumienia naftowego oraz decyzji o zwiększeniu produkcji i jednoczesnej obniżce cen sprzedaży ropy do swoich odbiorców. Do Saudyjczyków dopasowały się nie tylko inne kraje bliskowschodnie, lecz także pozostali duzi producenci, w tym Stany Zjednoczone i Rosja. Obecnie wizja dużej nadpodaży na globalnym rynku ropy naftowej jest kluczowym czynnikiem negatywnie wpływającym na ceny tego surowca.

Taki stan nie może jednak trwać długo. Przy obecnych wyjątkowo niskich notowaniach ropy naftowej, wielu producentów ropy narażonych jest na bankructwo. Ponadto, przedłużającego się okresu niskich cen ropy raczej nie będą tolerować niektóre kraje opierające swoją gospodarkę na ropie naftowej. Dotyczy to zarówno państw należących do kartelu OPEC, jak i tych spoza kartelu.

Oczywiście ważną kwestią na rynku ropy pozostaje koronawirus, który uderzył mocno w globalną gospodarkę, ograniczając tym samym również popyt na ropę naftową. Jeśli popyt na ropę istotnie spadnie, to nawet potencjalne wysiłki producentów, mające na celu wspieranie cen ropy, mogą okazać się niewystarczające.

Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI

(ISBnews/ Superfund TFI)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.