Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koźmin Wielkopolski, 29.07.2020 (ISBnews) - Projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrakowych dotyczący liberalizacji tzw. zasady 10H trafi do wykazu prac legislacyjnych i może być przyjęty przez Sejm do końca roku, poinformowała wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

"Jesteśmy w przededniu konsultacji projektu ustawy i chciałabym podziękować Polskiemu Stowarzyszeniu Energetyki Wiatrowej za pracę włożoną w jego powstanie. Ten temat wywołuje pewne kontrowersje. Zdajemy sobie sprawę że warunki prawne, które dziś obowiązują w Polsce utrudniają, z drugiej strony jesteśmy w przededniu transformacji energetycznej. Będziemy chcieli konsultować szeroko społecznie, w długich konsultacjach, projekt, który sprawi, że będzie można zredukować odległość 10H, ale tylko wtedy gdy będzie to uwzględnione w planach zagospodarowania przestrzennego i kiedy decyzja zyska akceptację społeczności lokalnej" - powiedziała Emilewicz podczas spotkania prasowego.

"Czekamy też na analizę, którą przygotowują najlepsi eksperci, a która określi minimalną odległość, której nie będzie można przekroczyć, nawet jeśli zgodzi się lokalna społeczność, ze względu na szkodliwość" - dodała wicepremier.

Emilewicz powiedziała, że resort zakończył wewnętrzne prace i obecnie czeka tylko na ekspertyzę oddziaływania środowiskowego instalacji wiatrowej.

"Kończymy prace wewnątrz resortu, będziemy wpisywać tę nowelizację do wykazu prac rządu, a następ kierować do konsultacji i uzgodnień. Nie chcemy się spieszyć, nie chcemy skracać terminów legislacyjnych. Jeśli uzyskamy akceptację społeczną, to mam nadzieję, że uda się zakończyć prace do końca tego roku" - powiedziała wicepremier.

Deklaracja dotycząca liberalizacji ustawy odległościowej, w tym dopuszczenie wyjątków od tzw. zasady 10H da szansę na dokończenie projektów wiatrowych zatrzymanych w toku realizacji. W całej Polsce na różnych etapach zaawansowania zatrzymano projekty o mocy 4 100 MW, w tym 3 400 MW z podpisanymi już umowami przyłączeniowymi, podało Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW).

"Przyjmując konserwatywnie potencjał niezrealizowanych projektów tylko na poziomie wskazanych 3 400 MW szacujemy, że budżety samorządów tracą rokrocznie ok. 120 mln zł z tytułu podatku od nieruchomości. W perspektywie 25-letniej pracy farm wiatrowych dawałoby to kwotę prawie 3 mld zł. Dodatkowe ponad 2 mld zł w całym okresie eksploatacji tych instalacji przyniosłyby podatki dochodowe od firm i osób fizycznych, w tym CIT na poziomie 1,53 mld zł i PIT - 0,53 mld zł. Czystą energią elektryczną zostałoby zasilonych 4,5 miliona gospodarstw domowych" - wskazał prezes PSEW Janusz Gajowiecki, cytowany w komunikacie organizacji.

Potencjał polskiej energetyki wiatrowej szacowany jest nawet na 22-24 GW. Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych w Polsce jest ponad 6,2 GW mocy wiatrowych (stan na 1 lipca 2020 r.)

Zgodnie z obowiązującą od czerwca 2016 r. ustawą o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, elektrownię wiatrową o mocy większej niż 40 kW można postawić w odległości nie mniejszej niż 10-krotność jej wysokości wraz z wirnikiem i łopatami (10h) od zabudowań mieszkalnych i mieszanych, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa oraz obszarów szczególnie cennych z przyrodniczego punktu widzenia (np. parków narodowych czy krajobrazowych i rezerwatów).

(ISBnews)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.