Szwedzka firma zanotowała 4 proc. spadek zysków w Europie Wschodniej. To wina słabnących walut Rosji i Ukrainy - powiedział agencji Reuters Johan Rosenberg, regionalny dyrektor Oriflame.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dewaluacja walut wschodnich jest głównym powodem strat dla Oriflame. Załamanie się rubla i hrywny spowodowało w pierwszym kwartale tego roku niższe o 4 proc. zyski firmy.

- Pod względem oddziaływania na naszą działalność i nasz zysk, to wyraźnie waluta ma największy wpływ na większość naszych wyników finansowych. Ponieważ rozliczamy się w euro i w związku z tym straciliśmy w tym roku bardzo dużo - powiedział Rosenberg.

Oriflame posiada w Rosji tylko jedną fabrykę szminek. Pozostałe towary są importowane, co przy obecnych kursach euro znacznie podwyższa koszty. Dewaluacja rubla spowodowała, że sprowadzane produkty są poza zasięgiem kupujących.

- Postrzegamy walutę i kryzys ekonomiczny w kategoriach tego jak dużo pieniędzy konsumenci będą mieć w kieszeni. Ale wiemy także, ze nawet w ciężkich czasach ludzie lubią używać kosmetyków - dodaje Rosenberg.

Boom na kosmetyki zaczął się w Rosji, podobnie jak w Polsce, w latach dziewięćdziesiątych. Rynek z roku na rok rósł o 10-20 proc. Obecny kryzys ekonomiczny znacznie zwolnił tempo. Firma Oriflame istnieje od 1967 roku. Według informacji firmy osiąga ona 1,3 mld euro sprzedaży rocznie, z czego około 60 proc. pochodzi z Rosji i byłych republik Związku Radzieckiego.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem