Kraje skandynawskie - uważane dotąd za wzór stabilności i oazy dobrobytu - coraz silniej odczuwają skutki kryzysu gospodarczego. Najmocniej załamanie światowej gospodarki dotyka Islandię. W kraju liczacym zaledwie 300 tysięcy mieszkańców jest już 16 tysięcy bezrobotnych, a codziennie traci pracę kolejnych 151 osób.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szwedzkie statystki pokazują, że tylko w styczniu przybyło 44 tysiące ludzi bez pracy, a poziom bezrobocia przekroczył 7 procent Przewiduje się, że pod koniec roku liczba ta będzie już dwucyfrowa.

Nawet bogata w gaz i ropę Norwegia przeżywa problemy na rynku pracy. Bezrobocie wynosi co prawda tylko 3,7 procent, ale w budownictwie, w którym pracowała większość zatrudnionych w Norwegii Polaków, zlikwidowano już ponad 40 tysięcy stanowisk. Ocenia się że w przyszłym roku bez pracy będzie 125 tysięcy ludzi.

W niewielkiej Danii, bez pracy pozostaje około 80 tysięcy osób. W przyszłym roku w którym przewiduje się, że co piąta istniejąca firma może upaść, liczba bezrobotnych i to głównie młodych ludzi osiągnie już 100 tysięcy.

Natomiast w Finlandii, która jeszcze niedawno wzywała na pomoc do pracy głównie Estończyków obecny poziom bezrobocia osiągnął prawie 7 proc i nadal rośnie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem