Do tej pory najbardziej uderzył w najsłabiej rozwinięte województwa. Choć silne jakoś się jeszcze trzymają, tak naprawdę tracą wszyscy - informuje "Rzeczpospolita".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazeta przyjrzała się podstawowym wskaźnikom makroekonomicznym w regionach - zatrudnieniu, wynagrodzeniom, produkcji przemysłowej i handlowi detalicznemu. Okazuje się, że kryzys najsilniej dotyka województwo podlaskie, warmińsko-mazurskie i świętokrzyskie. Najlepiej trzymają się łódzkie i dolnośląskie - donosi "Rzeczpospolita" .

Dane pokazują, że nie ma regionu, który odnotował tąpnięcie we wszystkich obszarach. Jednocześnie nie ma województwa, które całkowicie oparło się kryzysowi. Płace w najmniejszym stopniu wzrosły w województwie lubuskim - o 2,4 proc., co przełożyło się na spadek sprzedaży detalicznej - o 8,1 proc. Jednocześnie o 3,3 proc. zwiększyło się zatrudnienie.

Właściciele firm przyznają, że sytuacja jest coraz bardziej nerwowa. Wskazują, że kryzys powoduje problemy ze ściągnięciem wierzytelności, mniej zamówień i obawy pracowników o utratę pracy. A to odbija się na wydajności.

Z analizy "Rz" wynika jedna prawidłowość: kryzys najbardziej dotyka biedne regiony. Dlaczego? Szybciej odczuwają one zmiany na rynku pracy, gospodarka opiera się na kilku branżach, sektor usług jest słabo rozwinięty. Eksperci oceniają, że najgorsze jeszcze przed nami. - Kryzys jest jak łańcuch, wystarczy, że wypadnie jedno kółko, a wszystko się sypie - powiedział "Rz" Mirosław Hiszpański, szef Warmińsko-Mazurskiego Związku Pracodawców Prywatnych.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem