Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co zdenerwowało udziałowców? Decyzja zarządu, który postanowił nagrodzić menedżerów wysokimi premiami za działalność w latach 2006-2008, mimo tego, że koncern nawet nie zbliżył się w ubiegłym roku do realizacji swoich celów. - Ten system jest chory i trzeba go naprawić - powiedział Errol Keyener z organizacji VEB zrzeszającej holenderskich udziałowców Shella.

Przeciw przyjęciu planów zarządu paliwowego giganta głosowało na walnym 59,42 proc. akcjonariuszy. To już drugi rok z rzędu, kiedy akcjonariusze Shella odrzucili plan podwyżek i premii dla zarządu koncernu. Szczególne niezadowolenie akcjonariuszy wywołała informacja o premii dla prezesa Shella Jeroen van der Veera, który opuszcza swoje stanowisko w czerwcu. Otrzymał on 1,35 mln euro premii za działalność w latach 2006-2008, a w ubiegłym roku do jego kieszeni trafiło ponad 10 mln euro, czyli prawie 60 proc. więcej niż rok wcześniej.

Przeciw wprowadzeniu planu podwyżek zagłosował m.in. jeden z największych akcjonariuszy - fundusz Standard Life Investments. - Sprzeciwiamy się decyzjom, które nagradzają menedżerów za wyniki znacznie powyżej średniej - powiedział przedstawiciel funduszu Guy Jubb.

Jak podaje Reuters, Shell jest już czwartą firmą notowaną na londyńskiej giełdzie, gdzie udziałowcy sprzeciwili się planom podwyżek wynagrodzeń: wcześniej zrobiono tak w Bellway, Roayl Bank of Scotland oraz firmie Provident Financial. A z podobnymi problemami spotkały się już lub spotkają się zarządy takich firm jak BP, Heineken, czy Volvo.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.