Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dług miał powstać w pierwszych czterech miesiącach 2009 roku i wynika z różnicy stosowanych przez oba koncerny cen. Białoruska firma gazowa twierdzi, że zgodnie z umowami między Mińskiem a Moskwą płaci 150 dolarów za tysiąc metrów sześciennych błękitnego paliwa. Natomiast Gazprom uważa, że cena wyniosła 210 dolarów za tysiąc metrów sześciennych.

Wiceszef białoruskiego resortu energetyki Eduard Topieniec w rozmowie z dziennikarzami agencji Biełta poinformował, że "Białoruś na bieżąco reguluje wszystkie należności wobec Gazpromu licząc po średniej rocznej cenie 150 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu". Nie wypowiada się na ten temat dyrektor generalny "Biełtransgazu" Władimir Majorow, który zapowiedział, że trwa przygotowywanie oświadczenia w tej sprawie.

Rosja od wielu lat dostarcza Białorusi gaz po preferencyjnych cenach. Niedawno eksperci obliczyli, że porównując ceny dostaw gazu dla Polski i dla Białorusi Rosja w ciągu 4 lat straciła na współpracy z Mińskiem ponad 15 milionów dolarów. Zdaniem niezależnych ekspertów, Moskwa wykorzystuje swoją monopolistyczną pozycję na europejskim rynku gazu również do stosowania nacisków politycznych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.