Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podział na bogatą Polskę A i biedną Polskę B staje się coraz wyraźniejszy. Szybko rośnie bowiem regionalne zróżnicowanie wynagrodzeń - pokazują najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego. Wynika z nich, że najlepiej pracować na Mazowszu i Śląsku. Tu średnia miesięczna pensja w przemyśle wzrosła w pierwszych pięciu miesiącach tego roku o 5,5-6.5 proc. Dla porównania w najbiedniejszych regionach: podkarpackim, lubelskim, podlaskim czy warmińsko-mazurskim zaledwie o 0,5-2,1 proc.

W efekcie podwyżek na Mazowszu i Śląsku średnia pensja w przemyśle wynosi po nad 3,8 ts. zł, czyli aż o 1-1,3 tys. zł więcej niż w województwach najbiedniejszych. Różnica w miesięcznych wynagrodzeniach na przykład między Mazowszem, a województwem warmińsko-mazurskim wzrosła w tym roku o ponad 100 zł (do 1300 zł) w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Zdaniem ekspertów płacowa dominacja Mazowsza wynika z windowania pensji przez stolicę, która przyciąga dużych inwestorów. Drugi na liście najlepszych płac jest Śląsk, który wysoką pozycję zawdzięcza kopalniom.. - Tam wynagrodzenia były zawsze wysokie i rosły szybko, często bez względu na wyniki ekonomiczne branży. Podwyżki w kopalniach od dawna wymuszają bardzo silne związki zawodowe - tłumaczy Karolina Sędzimir-Domanowska, ekspert rynku pracy w PKO BP.

Ekperci podkreślają, że wzrost płac we wschodniej i północno-wschodniej części kraju jest niewielki ze względu na wyższą stopę bezrobocia niż w innych regionach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.