Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Polsko-rosyjskie relacje gospodarcze są lepsze niż kiedykolwiek", "premier Putin docenił wielki wysiłek Polaków w walce z kryzysem finansowym", "To dobrze, że w Moskwie zauważalne są takie osiągnięcia, które z Polski uczyniły jednego z liderów w skali Europy i całego regionu w walce z kryzysem", "Rosja jest bardzo ważnym partnerem handlowym dla Polski". Konferencja prasowa po spotkaniu premierów obfitowała. w podobne sformułowania, które jednak dość słabo maskowały ubóstwo prezentowanych faktów.

Przede wszystkim wciąż w zawieszeniu znajduje się podpisanie polsko-rosyjskiego kontraktu gazowego.

- Powiedzieliśmy sobie, że gaz w relacjach polsko-rosyjskich nie może być przedmiotem polityki, ale wyłącznie wspólnie pojętego interesu. Uważam, że jest szansa na rychłe zakończenie negocjacji i podpisanie gazowego - mówił premier Tusk, a premier Rosji Władmir Putin dodał: - Szczegółowo rozmawialiśmy na ten temat. Wciąż są między nami pewne różnice, ale moim zdaniem są to bardziej problemy techniczne.

Problem w tym, że zapowiedzi rychłego podpisania kontraktu pojawiały się już około dwóch miesięcy temu.

Zdaniem premiera Rosji na drodze do porozumienia stoi system własności EuroPolGazu. - W porozumieniach międzyrządowych napisane jest, że własność tego systemu musi być podzielona między Polską a Rosyjską firmą 50 do 50 proc., a tu nagle się okazało, że fizyczna osoba z polskiej strony ma 4 proc., chociaż praktycznie w 100 proc. Gazprom finansował cały ten projekt - mówił rosyjski premier podczas konferencji prasowej. Rosjanie chcą powrotu do struktury udziałów w EuroPolGazie pomiędzy PGNiG a Gazpromem z lat 90., czyli 50 na 50 procent. Powrót do takiego podziału akcji oznaczałby wyeliminowanie z udziałów w EuroPolGazie spółki Gas-Trading. Ma ona 4 proc. akcji w EuroPolGazie; po 48 proc. mają Gazprom i PGNiG.

- Zawsze zapewnialiśmy Polsce nośniki energii i będziemy robić to dalej" - zapewnił Putin.

Nowy kontrakt gazowy musi zostać podpisany w związku z wygaśnięciem kontraktu z rosyjsko-ukraińską firmą RosUkrEnergo, która od 2006 roku pośredniczyła w przesyłaniu gazu do Polski i dostarczała co roku 2,3 mld metrów sześciennych gazu. Od początku roku RUE nie realizowało dostaw do Polski, w związku z czym PGNiG podpisał 1 czerwca krótkoterminowy kontrakt z Gazpromem na dodatkową dostawę miliona metrów sześciennych gazu. Wciąż jednak nie ma zapewnionych dostaw na 2010 rok.

Żadne przełomowe ustalenia nie zapadły a jednej z najgorętszych kwestii w kontaktach polsko-rosyjskich - kwestii budowy Gazociągu Północnego. Ma on składać się z dwóch równoległych nitek biegnących po dnie Morza Bałtyckiego z rosyjskiego Wyborga do Greifswaldu w Niemczech.

- Niektórzy chcą, aby przedstawić to jako antypolską decyzję, ale tu nie ma żadnego podtekstu. Jeden gazociąg zbudowaliśmy na terytorium Polski i jest oczywiste, że chcemy zdywersyfikować nasz system transportowy. To normalna praktyka stosowana na całym świecie Nie omawialiśmy tej kwestii szczegółowo, ale liczymy na zrozumienie z polskiej strony - powiedział Putin.

- Polska nie jest podejrzliwa w sprawie Nord Stream, oceniamy jednak ten projekt sceptycznie z gospodarczego i ekologicznego punktu widzenia. W tej sprawie nasze stanowisko się nie zmienia - odpowiedział Tusk. - Nawet jeśli nastąpił spadek obrotów w polsko-rosyjskiej wymianie handlowej, to dynamika naszych relacji gospodarczych wciąż jest imponująca. Chcemy, aby była ona jeszcze lepsza - optymistycznie podsumował rozmowy polski premier.

Czytaj także: Andrzej Szczęśniak: "Kwestie techniczne" to po prostu cena

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.