Właściciele aut celowo zatajający wady przy sprzedaży mogą być posądzeni o oszustwo. Gdy kupujący nie zauważył poważnych usterek, może obciążyć sprzedającego kosztami remontu - pisze ?Dziennik Gazeta Prawna?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak pisze gazeta, kierowcy się pozbyć feralnego auta przedstawiają go często jak towar z najwyższej półki. Muszą jednak pamiętać, że ich problemy z psującym się samochodem mogą się nie skończyć z momentem przekazania kluczyków nowemu właścicielowi. - Podczas użytkowania pojazdu mogą się pojawić usterki. Awarie mogą być związane z normalną eksploatacją albo z wadami fizycznymi, którymi pojazd jest obciążony - tłumaczy Przemysław Adamus, prawnik z kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

Sprzedający używany pojazd jest odpowiedzialny jeśli usterka dotyczy elementu, który w normalnych okolicznościach powinien działać (np. układ napędowy), lub jest następstwem poważnej kolizji z przeszłości, którą sprzedający zataił. Osoby, które sprzedały niesprawne auto tłumaczą się przed oszukanymi nabywcami, że widzieli, co kupują. Jak podkreśla Jacek Markiewicz z kancelarii prawa gospodarczego Koksztys sprzedawca odpowiada za wszelkie wady jawne pojazdu, jeśli nie były one znane kupującemu - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"

Osoby, które kupiły używane auto i później dowiedziały się o jego ukrytych wadach, powinny o tym zawiadomić jak najszybciej poprzedniego właściciela. Mają na to miesiąc od wykrycia usterki. Terminy nie obowiązuj tylko wtedy, gdy sprzedawca celowo zataił wadę. Może być to potraktowane jako oszustwo, za co grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Nieuczciwy sprzedawca może trafić do więzienia, jeśli świadomie wprowadzi kontrahenta w błąd

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem