Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazeta przypomina, że za zapasy surowca odpowiadają bezpośrednio Orlen, Lotos i importerzy. Ale zgodnie z unijnymi przepisami powinien to robić niezależny podmiot.

Ministerstwo chce, by była to Agencja Rezerw Materiałowych. By zapłacić za przejęcie rezerw musi albo się zadłużyć, albo zdobyć środki od państwa. Jedna z propozycji resortu zakłada naliczanie specjalnej opłaty - 4 groszy w cenie każdego litra paliwa. To 1 procent dzisiejszej ceny detalicznej. Agencja miałaby w ten sposób zbierać pieniądze przez rok, by w następnym móc odkupić część rezerw od firm.

Bez względu na to, która z tych koncepcji zostanie przyjęta, za zapasy zapłaci całe społeczeństwo. Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu w resorcie gospodarki mówi "Rzeczpospolitej", że i tak wszyscy Polacy to robią. Według wyliczeń ministerstwa koszty z tym związane wynoszą ok. 6,5 groszy w cenie każdego litra paliwa

Teoretycznie podatek trzeba by było płacić przez dziesięć lat. Rząd zajmie się propozycjami ministerstwa gospodarki na przełomie marca i kwietnia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.