Komisja Europejska ogłosi dziś strategię rozwoju gospodarczego Unii do 2020 roku. Ma ona skoncentrować się głównie na inwestycjach w badania i gospodarką bardziej ekologiczną. Ta strategia nie podoba się Polsce, która przez najbliższe lata chce inwestować na przykład w infrastrukturę
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Polska z trudem odnajduje się w tej strategii, bo jest ona napisana pod kątem potrzeb starych krajów członkowskich" - ocenia jeden z wysokich rangą urzędników pracujących w Komisji. W strategii, ku niezadowoleniu Polski, mowa jest przede wszystkim o bardziej inteligentnej, opartej na wiedzy, przyjaznej środowisku gospodarce. Natomiast niewiele miejsca poświęcono unijnej polityce spójności, czyli wyrównywaniu różnic między biednymi i bogatymi regionami we Wspólnocie. Istnieje obawa, że założenia tej strategii wpłyną na dyskusję o kształcie nowego, unijnego budżetu po 2013 roku i będą podstawą do ograniczania wydatków na przykład na budowę autostrad. Polska, wraz z kilkoma nowymi krajami Unii, zapowiada więc walkę o zmianę zapisów. Strategia, która dziś zostanie zaprezentowana, ma być przyjęta na unijnym szczycie za 3 tygodnie. Wtedy nowy plan zastąpi słynną strategię lizbońską, która poniosło spektakularne fiasko. W 2000 roku Unia Europejska założyła, że w ciągu dekady stanie się najbardziej konkurencyjną gospodarką świata. Minęło 10 lat, a cel nie został zrealizowany.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem